PRZESŁANIE Z PIĄTEGO WYMIARU
Z  Zarathustrą, szamanem, medium i uzdrowicielem duchowym rozmawia Włodzimierz Adam Osiński.

- Rozpoczynając naszą rozmowę nie mogę nie zapytać o twoje imię duchowe Zarathustra?
- Zarathustra to grecka forma wymowy Zaratusztry perskiego kapłana i proroka, który żył około trzech tysięcy lat temu na terenach dzisiejszego północno-wschodniego Iranu. Swoją historię oraz założenia nowej religii, objawionej mu przez boga Ahurę Mazdę (Dobry Pan), zawarł w Gatach, hymnach tworzących najstarszą część Awesty, świętej księgi mazdaizmu i zaratusztrianizmu. Była to jedna z najstarszych monoteistycznych religii na świecie przyjmujących, że światem rządzą dwie siły: dobro i zło, natomiast głównym zadaniem człowieka jest wspieranie i czynienie dobra.
Swoje duchowe imię otrzymałem 15-go maja 1990 roku w ośrodku Osho w San Diego w Kalifornii. W tym czasie byłem wielce zafascynowany postacią i filozofią głoszoną przez niedawno zmarłego Osho, postanowiłem nawet zostać jego duchowym uczniem i być sannjasinem, co wiązało się z wieloma wyrzeczeniami i przyjęciem duchowego imienia. W czasie medytacji w mojej głowie pojawiło się słowo Zarathustra, co dla mnie ma podwójne znaczenie, gdyż z pochodzenia jestem Persem.

- Jak rozpoczęła się twoja przygoda z duchowością?
- Moje życie to ciągłe poszukiwanie i nieustanna wędrówka. Urodziłem się w Paryżu ponieważ mój ojciec był wtedy dyplomatą i pracował w ambasadzie irańskiej. Po pięciu latach przeprowadziliśmy się do Teheranu gdzie dorastałem i odbierałem wykształcenie w prywatnej szkole. Zawsze byłem bardzo sensytywny, kiedy miałem sześć lub siedem lat obok mnie zaczęła pojawiać się postać przypominająca chłopca w moim wieku. Był bardzo do mnie podobny lecz inaczej ubrany. Początkowo bardzo się przestraszyłem ale fantom zaczął przemawiać do mnie tak ciepłym i delikatnym głosem, że szybko się uspokoiłem.

Od tamtego czasu wokół mnie zaczęły pojawiać się różne istoty lub tylko głosy, które słyszałem w swojej głowie.

Głosy nazywały mnie po imieniu i opowiadały mi o tym; dlaczego się urodziłem, co robię na tej planecie, jakie zadanie ma moja dusza oraz jak potężną siłę sprawczą mają ludzkie myśli. Te wszystkie fundamentalne informacje zdecydowanie przerastały mój dziecięcy umysł. Wszystko co chciałem wtedy zrobić to nauczyć się teleportować jakąś ładną zabawkę ze sklepu wprost do mojego pokoju. Wtedy też myślałem, że wszyscy widzą i słyszą jakieś niematerialne istoty. Kiedy zacząłem dorastać głosy i wizje odeszły, a ja stałem się "normalnym" nastolatkiem. Choć uśpione nadal posiadałem jednak swoje dary ponieważ ciągle potrafiłem rozpoznawać i wyczuwać dziejące się wokół mnie rzeczy.

W wieku dziewiętnastu lat pojechałem do swojego starszego brata do San Francisco i wstąpiłem do college'u. Kiedy byłem na uczelni w 1986 lub na początku 1987 roku w czasie zajęć poznawaliśmy starożytne religie. Pochylony nad książką czytałem historię życia Buddy i nagle jedno zdanie z podręcznika sprawiło, że w mojej głowie otworzyła się jakaś przestrzeń, która sprawiła, że nie mogłem powstrzymać się od bardzo głębokich duchowych i religijnych poszukiwań. Sięgając do własnych korzeni swoje studia rozpocząłem od perskiego sufizmu, potem praktykowałem buddyzm NSA oparty na nauczaniu XIII-wiecznego japońskiego mnicha Nichirena. Mimo wielu wysiłków miałem wrażenie, że ciągle ślizgam się po powierzchni i nie docieram do sedna.

- Jak potoczyły się twoje dalsze duchowe poszukiwania?
- W 1987 roku trafiłem na spotkanie z niezwykła osobą, uzdrowicielką Adele Tennings. Ta wspaniała kobieta o białych włosach i niebieskich oczach była prawdziwym awatarem czyli boską istotą wcieloną w ludzkim ciele. To najsilniejsza uzdrowicielka jaką kiedykolwiek spotkałem w życiu. Adele Tennings przyjmowała największe hollywoodzkie gwiazdy takie jak Shirley MacLaine czy Dennis Weaver, ludzie przyjeżdżali do niej by otrzymać jakiś przekaz lub zostać uzdrowionymi. Kiedy nasze oczy po raz pierwszy się spotkały rozpoznaliśmy się wzajemnie, a pomiędzy nami eksplodowała bomba czystej i niewinnej miłości. Byłem wtedy na początku swojej drogi i wszystko było dla mnie całkiem nowe. Adele zaproponowała prywatną rozmowę. Usiedliśmy w jej domu przy starym i bardo ciężkim drewnianym stole.

Uzdrowicielka chwyciła moje dłonie i natychmiast zanurzyłem się w potężnej rzece energii, która przenikała całe moje ciało. To było coś, czego nigdy wcześniej nie doświadczyłem i co wykraczało poza ludzkie zrozumienie - czysta boska obecność. Byłem odurzony boską energią jak niezwykle silnym narkotykiem.

Przez cały czas, gdy Adele trzymała mnie za ręce jej, ważący co najmniej 80 kilogramów, drewniany stół unosił się swobodnie w powietrzu. Na zakończenie spotkania uzdrowicielka dała mi carte blanche pozwalając odwiedzać się i uczestniczyć we wszystkich prowadzonych przez nią zajęciach. Niestety w pół roku po naszym spotkaniu zmarła i nic więcej nie zdołała mi przekazać. Początkowo byłem zły na siebie, że nie potrafiłem wykorzystać jej elitarnego zaproszenia, ale wtedy głosy w mojej głowie powiedziały mi, że kiedy nadejdzie właściwy czas cała wiedza zostanie mi przekazana i wszystkiego się dowiem.

- Cały czas byłeś przygotowywany do bycia uzdrowicielem i nauczycielem duchowym.

- W wieku dwudziestu jeden lat miałem niezwykle realistyczny i proroczy sen. Zobaczyłem swoją matkę jakby podzieloną na dwie połowy; jedna połowa wyglądała normalnie i zdrowo natomiast druga przypominała rozkładające się zwłoki toczone przez robaki. Bardzo się przestraszyłem i zacząłem krzyczeć, aby nie umierała. Podbiegłem do matki i chwyciłem ją za zdrową rękę, natomiast drugą rękę wyciągnąłem wysoko w górę. W tej samej chwili z nieba poprzez moje ramię spłynęła rzeka świetlistej energii, która zaczęła uzdrawiać moją matkę, tak, że jej ciało powracało do życia. Kiedy następnego ranka obudziłem się wiedziałem doskonale, że jednym z moich życiowych zadań będzie uzdrawianie.

- Świat duchowy upominał się o ciebie.
- Po ukończeniu studiów zachłysnąłem się amerykańskim stylem życia, chciałem pracować, zarabiać, spotykać przyjaciół, poznawać ładne kobiety i cieszyć się życiem. Zacząłem pracę w firmie ubezpieczeniowej, zostałem menadżerem, pracowałem sześć dni w tygodniu, szybko przytyłem, cierpiałem na chroniczne zmęczenia i byłem coraz bardziej przygnębiony. Kiedyś spojrzałem w lustro i zobaczyłem człowieka, który wygląda na dwadzieścia lat więcej, nie potrafi się uśmiechać i jest otoczony przez ciemność. Byłem na skraju załamania lub popełnienia czegoś naprawdę głupiego. Na szczęście miałem przyjaciela, który zabrał mnie do ośrodka Osho i tak poznałem nauki tego duchowego nauczyciela. W ciągu jednego dnia odmieniłem swoje życie, rzuciłem pracę, sprzedałem cały dobytek i wyjechałem do Kurdystanu, aby lepiej poznać sufickich świętych i to co robią ze swoimi ciałami. Widziałem jak jedli szkło lub przebijali się na wylot ostrymi mieczami. Coraz bardziej odczuwałem w sobie także narastający dar uzdrawiania i energię płynącą z moich dłoni. Kiedy przyjechałem ponownie do Teheranu dowiedziałem się, że w Indiach prowadzi swój aśram mistrz Papaji (zwany też Poonjajim). Nie namyślając się długo chwyciłem plecak i pojechałem do Indii. Moja indyjska podróż była niesamowita ponieważ wszystko czego potrzebowałem materializowało się w ciągu kilkunastu minut. Myślę, że Źródło chciało mi przez to pokazać, że nareszcie jestem na właściwej drodze. Kiedy wreszcie stanąłem przed mistrzem Papaji ten popatrzył na mnie i powiedział: - jesteś tym czego szukasz. Zrozumiałem, że wszystko czego tak uparcie poszukiwałem w swoich podróżach miałem we własnym wnętrzu. Przez klika lat podróżowałem między Indiami i Iranem prowadząc intensywne praktyki duchowe, potem pojechałem do Stanów i na jakiś czas wróciłem do cywilnego życia.


- W 2009 roku rozpocząłeś nauczanie i uzdrawianie metodą, którą nazywasz 5th Dimensional Quantum Healing (kwantowe uzdrawianie z piątego wymiaru). Jak można to rozumieć?
- Na przełomie marca i kwietnia 2009 roku zacząłem słyszeć szepty, mówiące że już wkrótce zacznę pracować kwantowo z piątym wymiarem. Głosy poleciły mi nawet wydrukować wizytówki. Ponieważ nic nie wiedziałem o tego typu uzdrawianiu, nie chciałem tego zrobić. Energie stawały się coraz bardziej natarczywe, aż wreszcie całkowicie zawładnęły moim ciałem. Przez trzy tygodnie byłem w całkowitej władzy energii, nie spałem i prawie nie jadłem. Mogłem jedynie leżeć na łóżku i odbierać przekaz jaki otrzymywałem z innych wymiarów.

Po trzech tygodniach przerwy ponownie zostałem owładnięty przez energie na kolejne dwadzieścia jeden dni, kiedy to prawie nie kontrolowałem swojego umysłu ani ciała. Wreszcie przekaz się skończył i mogłem wrócić do życia.

W wyniku tej energetycznej i fizycznej przemiany, uaktywniła mi się szyszynka, otworzyło trzecie oko, a moja prawa dłoń uzyskała zdolność przekazywania uzdrawiającej energii o wysokiej częstotliwości. Głosy, które słyszałem przedstawiły się jako moim opiekunowie duchowi i uzdrowiciele z piątego wymiaru.


- Poprzez aktywację szyszynki i otwarcie trzeciego oka z pewnością otrzymałeś wiele zdolności parapsychicznych?
- Stałem się przekaźnikiem uzdrawiającej, znieczulającej i uwalniającej od bólu energii. Poprzez otwarcie trzeciego oka uzyskałem zdolność widzenia parapsychicznego: obserwuję ludzką energetykę, powłoki astralne, potrafię zajrzeć człowiekowi do jego wnętrza i dotrzeć do przyczyny fizycznych i psychicznych problemów. Widzę przeszłość oraz wydarzenia rozgrywające się na ludzkich liniach życia.

Dzięki aktywacji szyszynki wzmocniłem swoje jasnosłyszenie oraz zdolności telepatyczne. Ta ostatnia zdolność sprawiła mi najwięcej kłopotu zanim nauczyłem się ją wyłączać ponieważ kiedy ma się w głowie umysły innych ludzi to można bardzo szybko zwariować. Teraz widzę, że parapsychiczne dary jakie posiadałem przed przemianą oraz możliwości uzdrawiania były jedynie namiastkami.
Niestety nic nie pamiętam z tysięcy informacji jakie zostały mi przekazane z piątego wymiaru, z pewnością jednak będą się one aktywować gdy zajdzie taka potrzeba.


- W jaki sposób pracujesz z energią i uzdrowicielami z 5-tego wymiaru?
- Uzdrowiciele jacy wspomagają moje działania nie należą tylko do mnie i nie posiadam ich na własność. Moją zdolnością jest jedynie otwieranie dostępu do tej specyficznej przestrzeni w jakiej przebywają i bliski z nimi kontakt.
Kwantowa energia uzdrawiająca jest wyjątkowo spójna i zgodna z moim ciałem. Wystarczy, że położę na kimś dłoń i ta energia od razu płynie. Nie muszę w żaden sposób jej aktywować. W zależności od potrzeby przesył energii może być silny i bardzo intensywny albo nad wyraz delikatny. Ponieważ uzdrawiające wibracje ciągle przenikają moje ciało zdarza się, że po wielodniowym seminarium kiedy jestem zupełnie wyczerpany mimo wszystko nie potrafię zasnąć. Moc przepływa przez moje ciało wprawia je w drgania wytwarzające

dźwięki przypominające buczenie transformator lub bzyczenie przewodów wysokiego napięcia w wilgotny dzień.

- Dziękuję za rozmowę.

- Dziękuję i pozdrawiam wszystkich polskich czytelników.

rozmawiał: Włodzimierz Adam Osiński
zdjęcia: z archiwum Zarathustry.

ZARATHUSTRA - uzdrowiciel duchowy, szaman i medium o międzynarodowej sławie, założyciel 5th Dimensional Quantum Healing & Awareness. Poświęcił swoje życie misji podnoszenia ludzkiej świadomości. Swoje imię duchowe Zarathustra otrzymał w przekazie w 1990 roku. Przez prawie trzydzieści lat pobierał nauki u Wschodnich i Zachodnich mistrzów duchowego rozwoju. Uczył się u słynnej amerykańskiej wizjonerki Adele Tennings, hinduskiego guru Papaji oraz od irańskich sufi. W wyniku fizycznej przemiany nabył zdolność dokonywania zabiegów chirurgii psychicznej, postrzegania ludzkiego wnętrza oraz używania swojej prawej ręki w przekazywaniu uzdrawiającej energii.
Obecnie Zarathustra podróżuje po całym świecie prowadząc seminaria poświęcone zrozumieniu świata duchowego, aktywacji trzeciego oka, szamańskiemu uzdrawianiu oraz pracy ze świadomością.

Włodzimierz Adam Osiński

Tekst zamieszczony w miesięczniku "Czwarty Wymiar" nr 11/2017.


2 - 3 XII 2017 - Warszawa
5th Dimensional Quantum Healing & Awareness - stopień I

5 XII 2017 - Warszawa
"Aktywacja Trzeciego Oka, Przebudzenie Serca"

8 XII 2017 - Warszawa
"Szamańskie Uzdrawianie - Transformacja"