WYBRANY PRZEZ ENERGIE
Z Jackiem Zającem terapeutą pracującym z energiami mieszkającym na stałe w Walii rozmawia dziennikarz Włodzimierz Osiński.


- Jak rozpoczęła się Pana przygoda z energiami?
- Już w dzieciństwie wyczuwałem jakiś rodzaj energii, który wszędzie mi towarzyszył; czułem ciepło na policzkach lub czyjąś obecność, która otaczała mnie i chroniła swoją pozytywną wibracją. Pamiętam także wiele niesamowitych, wręcz niewiarygodnych zdarzeń, które miały miejsce i z których zawsze wychodziłem obronną ręką. Jeden z takich wypadków wydarzył się w mojej szkole podstawowej przed lekcjami. W czasie zabawy z kolegami upadłem na kamienne schody i rozciąłem sobie głowę. Uderzenie było tak silne, że straciłem przytomność i zapadłem w rodzaj letargu. Mój stan był bardzo poważny i nagłe ozdrowienie, które miało miejsce w kilka dni później, należy zaliczyć do kategorii cudownych i niewytłumaczalnych. Takich zdarzeń przeżyłem jeszcze kilka i za każdym razem wiedziałem, że wszystko dobrze się skończy i nic mi się nie stanie. Już po pierwszym z takich wypadków przeszedłem pewien rodzaj transformacji, w wyniku której zacząłem dostrzegać energie jakie mnie otaczają, widziałem światło, odczuwałem ciepło i pewien rodzaj obecności. Wydarzenia z dzieciństwa oraz kilka trudnych sytuacji rodzinnych i społecznych ukształtowały moją osobowość. Jednak, co by się nie wydarzyło to zawsze odczuwałem przy sobie coś dobrego, co mnie chroniło i nie pozwoliło skrzywdzić.
Ostatnia tak silną transformację przeszedłem w 2004 roku. Pewnego poranka zacząłem obserwować w swoim ciele tak dziwne rzeczy, że mogłem je porównać tylko do przekazów płynących od joginów lub mnichów tybetańskich. Był to rodzaj jakiejś świetlistej inicjacji. Świadomość, która do mnie przyszła przekazała mi informację, że jestem już gotowy i żebym się nie bał. Pomny na swoje doświadczenia z dzieciństwa zrozumiałem, że cokolwiek się ze mną stanie będzie to dobrym doświadczeniem nie tylko dla mnie i mojej rodziny, ale także dla wszystkich ludzi, którzy mnie otaczają. Wkrótce otrzymałem propozycję wyjazdu do Wielkiej Brytanii i od 11 lat mieszkam w Walii.

- Czy może opisać Pan swoje postrzeganie energetycznego świata?
- Początkowo nie byłem świadomy tego, co widziałem. Obserwowałem światło, kolory, różne istoty i energetyczne zależności między ludźmi. Nad głową każdego człowieka widziałem biały lub srebrny słup światła, często towarzyszyło temu poczucie przepływu energii spływającej z góry do głowy i dalej do serca.
Kiedy dorosłem, bardzo mi się przydała umiejętność postrzegania energetycznych zależności występujących między ludźmi, gdyż z łatwością dostrzegałem osoby, które mnie szanują, lubią lub kochają. Wiedziałem, z kim mogę wejść w relację przyjacielską, rodzinną lub zawodową. Obserwowałem jak ludzie, poprzez słowa, próbowali manipulować, kontrolować lub dominować moją osobę. Postrzeganie na poziomie energetycznym natychmiast ujawniało prawdziwe intencje takich osób. Czasami wystarczyło, że wymówiłem imię jakiejś osoby, aby pojawiły się odpowiednie odczucia energetyczne i już wiedziałem jak mam postąpić. Po latach zdałem sobie sprawę, że prawie wszystkie moje życiowe wybory i decyzje jakie podejmowałem były właściwe.
Obserwowanie świata energii nie zawsze jest przyjemne. Wiele osób nosi w swojej przestrzeni energetycznej twory przypominające pasożyty, larwy, robaki, pająki, a nawet gady. Dostrzegając światło i oglądając innych ludzi (a także samego siebie) poprzez światło obnażałem i odkrywałem rzeczy, których należało się pozbyć.

- Skąd biorą się takie niepożądane twory energetyczne.
- Najczęściej dostajemy je w energetycznym spadku po naszych przodkach, dziadkach lub rodzicach. Sami także potrafimy je sobie wyhodować. Nie zawsze rodzice szczerze się kochają i z miłością oczekują nadejścia nowego członka rodziny dlatego dziecko już w łonie matki lub wkrótce po urodzeniu otrzymuje wiele negatywnych emocji, które są do niego doczepione. Takie energie z czasem mogą być odpowiedzialne za depresję, alkoholizm, skłonność do narkotyków, lub przemoc. Pasożyty tego typu są wyjątkowo trudne do usunięcia. Jeżeli ktoś z najbliższych przodków był mordercą, przestępcą, kłamcą lub nałogowym oszustem, to karma pokoleniowa w jego rodzinie jest tak ciężka, że młody umysł staje się bierny i wyjątkowo podatny na wszystkie pasożyty. Ktoś o takim biernym i zachwaszczonym umyśle przestaje postrzegać, że nie ma w sobie wewnętrznego spokoju, co więcej najczęściej otacza się ludźmi, którzy tylko podsycają stan wewnętrznego rozedrgania. Aby pomóc takiej osobie, co nie jest prostym zadaniem, należy "rozjaśnić" jej umysł, aby wreszcie mogła dostrzec jaką dramatyczną rzeczywistość sama sobie kreuje. Oczyszczanie i uwalnianie emocji zawartych w naszym drzewie genealogicznym wpływa na wszystkich członków naszej rodziny i zapobiega powtarzaniu błędów naszych przodków. Wraz z odejściem tragicznych i traumatycznych wydarzeń otwiera się energetyczna przestrzeń spokoju nakierowana na bezpieczną i radosną przyszłość.

- Wiele osób pracujących z energiami przypisuje im ludzkie cechy nazywając je na przykład anielskimi ?
- Mam wrażenie, że zbytnie upostaciowienie energii jest błędem. Światło jest wszechobecne i wypełnia całą przestrzeń, to tylko ludzki umysł tworzy jakieś konkretne postacie lub nadaje energii antropomorficzne kształty. Energia ze swojej natury jest bezpostaciowa. To co odczuwamy jest w swojej istocie czystą świadomością, która nie ma żadnej konkretnej postaci. Jednak, kiedy pojawia się świadomość, to wraz z nią pojawiają się także różne inne odczucia, przez co człowiek chce im nadać jakieś konkretne cechy. Ograniczone ludzkie umysły tworzą sobie wizje rożnych postaci, bogów, aniołów, proroków lub świętych, aby się nie bać i łatwiej zrozumieć to, co do nich przychodzi. Dopiero kiedy wyjdziemy z pola umysłu uzyskujemy na to wszystko inne spojrzenie.

- A jednak literatura pełna jest opisów aniołów i różnego rodzaju spotkań z bezcielesnymi istotami.
- Jest to tylko pewien rodzaj uproszczenia i próba zrozumienia czegoś, co pozostaje poza możliwościami przetrawienia przez ludzki umysł. Dla mnie istnieje tylko świadomość. Miałem w swoim życiu przyjemność uczyć się i współpracować z wieloma genialnymi uzdrowicielami i wszyscy oni, bez wyjątku, potwierdzali moje odczucie. Świadomość Boga nie ma żadnej formy, to tylko ludzie nadają mu różne kształty. Dusza inkarnująca się w ciele fizycznym przybiera i zachowuje formę ludzkiego ciała na całe swoje ziemskie życie. Czyni tak, aby mieć możliwość odczuwania, fizycznego doświadczania i wchodzenia w relacje z innymi ludźmi. To najważniejsze zadanie jakie mamy do wykonania podczas każdej inkarnacji. Dopóki jesteśmy na ziemi wszyscy wzajemnie uczymy się od siebie budując i wzbogacając swoje osobowości, stąd prawdziwość powiedzenia, że każdy napotkany na naszej drodze człowiek jest naszym nauczycielem.

- Skoro otaczające nas świadomości są bezpostaciowe, to czemu zdecydował się Pan mówić o nich jak o istotach anielskich?
- Bardzo trudno jest powiedzieć coś o energii miłości i o Bogu ponieważ wszystkie słowa są nieadekwatne i dają jedynie przybliżenie. Zdecydowałem się nazwać te świadomości anielskimi, gdyż moim zdaniem jest to najbardziej adekwatne i zarazem eleganckie określenie. Aniołami mogą być słowa, myśli, ukazujące się postacie energetyczne, silne promieniowanie, poczucie ciepła lub zimna. Z aniołami jest jak z uczuciem zakochania, kiedy się pojawia obezwładnia nas swoją energią i już wiemy, że tą osobą chcemy spędzić resztę naszego życia.

- Dary duchowe jakie otrzymał Pan w dzieciństwie musiał Pan zapewne oszlifować i usystematyzować?
- Ukończyłem bardzo wiele kursów, których nie będę tutaj wymieniał. Jestem wdzięczny za całą tą wiedzę, która choć dała mi szersze spojrzenie na wiele spraw to jednocześnie uświadomiła mi także, że ja to wszystko już wiem. Nie musimy daleko szukać, bo całą wiedza jest w nas. Spotykam coraz więcej osób, które zaczynają rozumieć, że odpowiedzi na wszystkie pytania należy szukać nie w świecie, ale w nas samych. Co ciekawe dopiero w chwili, kiedy ten cały wewnętrzny chaos zostanie przerobiony i uwolnimy się od wszystkich stresujących rzeczy i tego co nam w życiu przeszkadza, to wraz z wyciszeniem pojawia się także energia i niespożyte siły. Najczęściej takie życiowe refleksje pojawiają się po 40-tym roku życia. Ludzie zaczynają wtedy zauważać, że oprócz, robienia kariery, zabawy i kupowania miłości istnieje także inne życie. Takich samoświadomych osób jest coraz więcej, odnajdują się, zaprzyjaźniają i spotykają kreując swoje życie na nowych duchowych zasadach. Zgodnie z przekazami jakie otrzymuję w roku 2016 coraz więcej ludzi będzie dążyć do miłości, równowagi i wewnętrznego spokoju.

- Jak rodzaj postępowania w pracy nad sobą mógłby Pan zalecić naszym Czytelnikom?
- Myśli, mowa i uczynki to najważniejsze (boskie) narzędzia jakie mamy do dyspozycji w naszym życiu. Tylko od nas zależy jak będziemy je wykorzystywać. Powinniśmy zwracać baczną uwagę na to, jak myślimy, co mówimy oraz w jaki sposób działamy, czyli wchodzimy w interakcje z drugim człowiekiem.
- Myśli są energią, każda ma w sobie potężną siłę życiową. Te myśli powoduję, że energia kundalini podnosi się i człowiek uzyskuje moc Ducha, wtedy też podaje się woli Boga i przestaje być egoistyczny.
- Słowo, kiedy jest czułe, delikatne i skoncentrowane na spokoju, to w zależności od naszego rozwoju i naszej świadomości, nakierowuje nas ku poczuciu spełnienia i zadowolenia.
- Dusza wcielona w ciało fizyczne odbywa swoisty rodzaj podróży przez materię. Każdy napotkany na naszej drodze człowiek to początek kolejnej podróży. Bóg dzieje się przez ludzi doświadczając siebie samego, gdyż wszystko jest jednością. Kiedy to rozumiemy przestajemy oceniać, a zaczynamy akceptować, wtedy też otwieramy swoje serce.
Dlatego do pracy nad sobą samym polecam wszystkim medytację. Aby uzyskać pożądany efekt wystarczy nam bardzo prosty rodzaj medytacji, w którym nauczymy się zauważać swoje myśli, słowa i oddech. Wszystko sprowadza się do uważności i odpowiedzialności. Dopiero zapanowanie nad własnym umysłem daje człowiekowi szansę panowania nad materią czyli możliwość kreowania oraz uzdrawiania. Każdy z nas ma w sobie tę moc, jeśli tylko zechce nad tym popracować może zostać swoim własnym mistrzem.

- Dziękuję za rozmowę
- Dziękuję bardzo.

rozmawiał: Włodzimierz Adam Osiński
Tekst został zamieszczony w magazynie "Czwarty Wymiar" nr 1/2016


JACEK ZAJĄC
certyfikowany bioenergoterapeuta, mistrz nauczyciel Reiki. Posiada doświadczenie w leczeniu metodami medycyny naturalnej. Od dzieciństwa miał kontakt z energiami anielskimi, zawsze odczuwał ich obecność i pomoc w trudnych momentach życia.
W 1998 roku otrzymał inicjację na mistrza nauczyciela Reiki.
Studiował także bioterapię, radiestezję, uzdrawianie duchowe, numerologię, astrologię, tarot, hipnozę tradycyjną i dynamiczną, NLP, rebirthing, Theta Healing i inne dziedziny wiedzy duchowej.

Od 2004 roku przebywa na stałe w Wielkiej Brytanii gdzie prowadzi profesjonalne zajęcia z komunikowania się z energiami anielskimi, uruchamiania helis kodu DNA, medycyny naturalnej Reiki i wiele innych kursów pozwalających osiągnąć równowagę w sferze duchowej i fizycznej.


Prowadzi także sesje indywidualne jak i grupowe. Pracując z ludźmi korzysta z wiedzy i wieloletniego doświadczenia, aby uczynić ich życie lepszym. Przepowiada również przyszłość i czyta z kart Tarota. Pomaga uwolnić się od negatywnych emocji.

Zapraszamy na:

PASOŻYTY UMYSŁU - praktyczne seminarium

AKTYWACJA KODU DNA - seminarium osiągania Duchowej Świadomości