TELEPATA ZZA ŻELAZNEJ KURTYNY cz. II


Kiedy Awtandił Łomsadze, młody gruziński student, w 1960 roku rozpoczynał wraz z profesorem Leonidem Wasiliewem eksperymenty związane z telepatią nawet nie przypuszczał, że jest bacznie obserwowany przez pracowników Ministerstwa Obrony ZSRR. Tajna operacja pozyskiwania nowych parapsychicznych technologii na potrzeby obronności otrzymała kryptonim "Kryształ".

WEJŚCIE NAUCZCIELA
Coraz dłuższe kresy zmęczenia i niepokojące szumy w głowie młodego Awtandiła występujące po eksperymentach skłoniły profesora Wasiliewa do załatwienia swojemu podopiecznemu rocznego stypendium w Indiach w celu opanowania przez niego dyscypliny umysłowej w jednej ze szkół jogi w Bombaju.
Po kilkodniowej aklimatyzacji Łomsadze trafił do znanej szkoły jogi na peryferiach miasta. Jeden z jej wykładowców władał językiem rosyjskim, co pozwoliło młodemu Gruzinowi na sprawne porozumiewanie się podczas nietypowego egzaminu wstępnego, kiedy to musiał odpowiedzieć na kilka banalnych pytań o sobie. Po naradzie nauczyciele jogi zaproponowali Awtandiłowi przeniesienie się do innej szkoły wykładającej Radża - Jogę.
W tydzień po rozpoczęciu nauki na zajęciach pojawił się dziarsko wyglądający staruszek o ciepłym uśmiechu i przyjaznym spojrzeniu, który przybył do Bombaju z północnego rejonu Indii specjalnie po Łomsadze.
Był to wielce szanowany Mistrz Radża - Jogi, liczący sobie wtedy około 120 lat, któremu oddawano cześć przynależną jedynie oświeconym. Awtandił spakował walizkę i wraz ze swoim nowym Nauczycielem wyruszyli w drogę powrotną w góry. Od samego początku porozumiewali się telepatycznie, jedynie za pomocą myśli. Gruzin w lot odbierał wszystkie sugestie myślowe swojego Nauczyciela i bez żadnego wysiłku udzielał mu odpowiedzi.

MAGICZNE INDIE

Mistrz i jego uczeń spędzili ze sobą ponad rok. Codziennie praktykowali jogę i ćwiczenia oddechowe. Wszystkie polecenia Nauczyciel wydawał drogą telepatyczną. Oprócz zajęć rozwijających ciało i wyciszających umysł Łomsadze poznawał także energetyczne prawa kosmosu prowadzące do Prawdy i otwierające Serce. Wraz z Mistrzem przewędrował dziesiątki kilometrów poznając piękno indyjskiej przyrody i bogactwo fauny. Energia, którą emanował jego Nauczyciel sprawiała, że przychodziły do niego, jak do świętego Franciszka, dzikie zwierzęta, ptaki i motyle. Łomsadze ze zdumieniem obserwował jak tygrys, dziki bawół indyjski, a nawet rozjuszony słoń podchodziły do jego Mistrza łasząc się jak domowe zwierzęta zabiegające o chwilę pieszczot. Wiedzione instynktem pojawiały się zawsze tam gdzie przebywał jego Nauczyciel prosząc go o życiodajną energię. Awtandił był także świadkiem wielu spektakularnych uzdrowień dokonywanych przez Jogina jedynie za pomocą krótkiego nałożenia dłoni.
Gdziekolwiek się nie pojawili oddawano im cześć jak świętym mędrcom oferując jedzenie i dach nad głową.
Przebywanie z Mistrzem było jedną wielką lekcją dla młodego Gruzina, którego umysł i zmysły przechodziły wielką transformację. Uczył się nowego postrzegania świata pełnego miłości i współodczuwania. Zrozumiał, że każdy człowiek, w ciągu swojego życia, powinien doskonalić się duchowo, wspinając się na coraz to wyższe stopnie uduchowienia manifestując to zewnętrznymi i wewnętrznymi przejawami wyrażania ludzkiej istoty w postaci dobroci, serdecznych gestów oraz odruchach pomocy bliźniemu bez nastawienia na korzyść.
Dzięki swojemu Nauczycielowi Łomsadze poznał także meandry rozwoju duchowego. Mistrz pokazał mu wielu fakirów, którzy dla zarobku i poklasku prezentowali na jarmarkach swoje zdolności związane z wyćwiczeniem ciała i panowaniem nad umysłami żądnych egzotycznych wrażeń turystów.
Wykreowany przez nich świat iluzji przemocą wprowadzali w umysły otaczającej ich publiczności oddziałując na ludzką psychikę w sposób zaprzeczający filozofii Radża - Jogi.

IMIĘ GURU

Przed powrotem do kraju Mistrz postanowił pokazać młodemu Gruzinowi prawdziwą siłę jogi. W jednej ze szkół, którą odwiedzili zaprezentowano im umiejętność lewitacji. Leżący na ziemi Hindus, po krótkiej medytacji, uniósł się w powietrze na wysokość około półtora metra. Po kilku chwilach jego ciało powoli opadło na ziemię. Na Łomsadze wywarło to wielkie wrażenie.
Tuż przed wyjazdem Mistrz nadał swojemu uczniowi duchowe imię - Guru Faski. Udzielił także zgody na nauczanie innych i wykorzystywanie umiejętności, którymi sam go obdarzył. Przemiana, jaką przeszedł Łomsadze u boku swojego Nauczyciela pozwalała mu na uzdrawianie i przekazywanie energii innym ludziom. Zbudowane przez mistrza podwaliny sprawiły, że w kilkanaście lat później Awtandił na skutek długiego samodoskonalenia i postów dostąpił oświecenia i jak sam twierdzi, otworzyła się przed nim Prawda dostępna jedynie nielicznym ludziom na Ziemi.
Mistrz i uczeń nigdy nie pożegnali się albowiem wytworzona między nimi więź nie mogła być przerwana przez żadną dzielącą ich odległość.

W LABORATORIUM
Po powrocie do Leningradu Awtandił Łomsadze i Leonid Wasiliew wznowili przerwane przed półtora rokiem doświadczenia z telepatią. Profesor ze zdziwieniem skonstatował, że możliwości Gruzina dalece przewyższają jego oczekiwania. Już pierwsze eksperymenty wykazały 100% zgodność przekazywanych słów, cyfr i całych zdań. Awtandił pracował z niezwykłą lekkością nie wykazując żadnych śladów zmęczenia. Wasiliew zintensyfikował doświadczenia podnosząc jednocześnie ich trudność. Łomsadze zamykano w dźwiękoszczelnej i ekranowanej uziemioną siatką komorze. Zwiększono także odległość przenosząc stanowisko "nadawcze" do drugiego budynku. Wszystko to jednak nie stanowiło dla Awtandiła najmniejszej przeszkody w odczytywaniu myśli osoby nadającej. Co więcej Gruzin z wielką dokładnością opisywał także wszelkie ruchy jakie wykonuje "nadawca" jakby wszystko obserwował za pomocą ukrytej kamery.

Kolejną umiejętnością, jaką "odkryto" u Łomsadze było rozpoznawanie kolorów i wizerunków przedmiotów umieszczonych na odwrocie tekturowych kartoników. Z braku innego kreślenia profesor Wasiliew nazwał tę umiejętność "skórnym widzeniem". Awtandił nie dotykając kartoników określał kolejność, w jakiej zostały poukładane jeden na drugim. Aby utrudnić to doświadczenie kartoniki zawinięto w grube płótno. Wskazania Łomsadze ciągle były bezbłędne.


RYSA NA "KRYSZTALE"

Pewnego wieczora w trakcie prowadzonych badań Łomsadze spontanicznie skoncentrował swoją uwagę na pustej paczce po papierosach "Kazbek". Lekki kartonik zaczął sam się przesuwać po stole w obecności profesora Wasiliewa i jego laboranta. Awtandił poruszał opakowaniem w różnych kierunkach przez dłuższą chwilę. Leonid Leonidowicz, chociaż był pod wielkim wrażeniem tego, co zobaczył, uznał, że efektu telekinezy nie można jeszcze demonstrować publicznie (prawdziwe motywy tej decyzji poznano dopiero po jego śmierci ). Profesor przy pomocy Łomsadze chciał w sposób naukowy dowieść istnienia telepatii i jak sam to określał przełamać "mur niezrozumienia" wśród swoich uczonych kolegów o wielkich, lecz skostniałych autorytetach. Każde doświadczenie dokładnie dokumentowano i opisywano. Leonid Leonidowicz był bardzo blisko od zakończenia prac i zaprezentowania ich światu. Pracowników laboratorium zaczął trzymać na dystans, a wniosków nikomu nie pokazywał. Zmarł z przepracowania w 1968 roku. Po śmierci profesora, który jak się okazało był konsultantem Ministerstwa Obrony ZSRR, wszystkie materiały zostały przekazane do Działu Specjalnego Uniwersytetu, gdzie w tajemniczych okolicznościach zaginęły. Awtandił Łomsadze wyjechał do Gruzji. Tak zakończył się projekt "Kryształ".

APOLLO 14
W lutym 1971 roku amerykańscy naukowcy z NASA zaprosili Awtandiła Łomsadze do wzięcia udziału w międzynarodowym eksperymencie "Kosmos-Ziemia" mającego na celu potwierdzenie istnienia telepatii. W doświadczeniu wzięło udział sześciu najwybitniejszych telepatów znajdujących się w różnych miejscach na Ziemi oraz astronauta Edgar Dean Mitchell przebywający na pokładzie statku kosmicznego Apollo 14 zdążającego w kierunku Księżyca.

Każdy z uczestników eksperymentu na Ziemi znajdował się w innym kraju. W tym czasie Awtandił Łomsadze przebywał w Tbilisi, stolicy Gruzińskiej Republiki Radzieckiej. Przed każdym z telepatów znajdowała się plansza z rysunkami 200 różnych przedmiotów takich jak: ołówek, stół, okulary, parasol. Te same obrazki umieszczono w urządzeniu znajdującym się na pokładzie Apollo 14. Astronauta uruchamiał aparat, który w przypadkowej kolejności wyświetlał dowolny rysunek. Mitchell przez 30 sekund przyglądał się wybranemu przedmiotowi, po czym zapisywał jego nazwę w zeszycie. W tym czasie telepaci na Ziemi mieli za zadanie odczytać jego myśli i zaznaczyć wybrany przedmiot na swoich planszach.

Zachowując wszystkie zasady naukowości przeprowadzono w ten sposób 4 telepatyczne seanse. Podczas każdego z nich urządzenie wyświetliło wizerunki 25 przedmiotów. Po powrocie kapitana Mitchella na Ziemię porównano uzyskane wyniki.
Dwaj telepaci uzyskali zgodność w wysokości 20%, dwaj następni trafnie wytypowali 40%, kolejny amerykański uczestnik eksperymentu wskazał właściwie aż 67% prezentowanych przedmiotów. Natomiast Awtandił Łomsadze nie tylko uzyskał aż 84% dokładność, ale także jako jedyny zapisał właściwą kolejność prezentowanych rysunków i zaobserwował, że podczas czwartego seansu jeden z przedmiotów został wyświetlony przez maszynę dwukrotnie.
Dokładność, jaką wykazał się gruziński telepata poraziła uczonych, a amerykańskie gazety okrzyknęły Awtandiła Łomsadze cudem natury.
Wkrótce po eksperymencie Amerykanie zaproponowali Łomsadze otwarcie w Stanach Zjednoczonych swojego instytutu, ten jednak odmówił.
Wszystkie swoje zdolności skierował na opracowanie indyjsko-tybetańskiej metody uzdrawiania.

Włodzimierz Adam Osiński
Tekst zamieszczony w miesięczniku "Czwarty Wymiar" nr 12/2008.


AWTANDIŁ ALEKSIEJEWICZ ŁOMSADZE (GURU ALID FASKI NATWA, dawniej znany jako Guru Sotidanandana)
Urodził się w 1938 r. w Tbilisi. Posiada naturalne zdolności telepatyczne i hipnotyczne. Opracował tybetańsko-idyjską metodę uzdrawiania. Od 1989 roku prowadzi założone przez siebie w St. Petersburgu Międzynarodowe Centrum Medycyny Niekonwencjonalnej "Tybet". Początkowo przyjął duchowe imię Guru Sotidanandana.
Jako Mistrz Radża-Jogi Guru Alid Faski Natwa prowadzi dwa zamknięte aśramy w Północnych Indiach skupiające razem ok. 4 tys. wyznawców.

Przeczytaj inne artykuły związane z tym tematem:
"TELEPATA ZZA ŻELAZNEJ KURTYNY" cz. I <<<>>>
"TELEPATA ZZA ŻELAZNEJ KURTYNY" cz. III <<<>>>