ROSA BRANCO - ROZMOWA W KATEDRZE

Doświadczenia wielu ludzi utwierdzają nas w przekonaniu, iż całe życie człowieka może odmienić jedno ekstatyczne doznanie rozgrywające się poza czasem i przestrzenią, będące czymś, co w dawnych wiekach określano mianem objawienia.Jedną z osób, która przebywała w takiej przestrzeni i powróciła kompletnie odmieniona jest Rosa Branco, uzdrowicielka duchowa.

W JASNY BIAŁY DZIEŃ
Rosamaria Da Silva Machado przez prawie dwadzieścia lat pięła się po szczeblach kariery w Amerykańskiej Agencji Kosmicznej NASA (National Aeronautics and Space Administration), aby osiągnąć, rzecz prawie niemożliwą dla osoby, w tak młodym wieku i to w dodatku kobiety; została menedżerem pierwszej linii, a w dziale do spraw jakości, którym zarządzała pracowało prawie dwieście osób. Niestety sukcesowi zawodowemu, który przekładał się na roczne zarobki dochodzące do sześciocyfrowych sum nie towarzyszyły sukcesy w życiu osobistym. W ciągu zaledwie kilku tygodni zmarła na raka jej ukochana matka, która dla Rosy była niedoścignionym mistrzem i jedyna powiernicą dotyczącą obcowania z energiami w światach subtelnych, mąż poprosił ją o rozwód, a badania przeprowadzone w szpitalu wykazały, że sama cierpi na nowotwór macicy.

- Był to dla mnie wyjątkowo trudny czas, musiałam sprostać wychowaniu dzieci, i utrzymaniu pozycji zawodowej w NASA. Starałam się na nowo zdefiniować swoje życie, czułam się słaba i potrzebowałam pomocy, na dodatek lekarze dawali mi zaledwie dwadzieścia procent na pomyślne uporanie się z nowotworem. Prosiłam Boga, aby pozwolił mi dożyć chwili, kiedy moje dzieci skończą szkołę i się usamodzielnią - wspomina Rosa Branco.

- Pewnego dnia, kiedy rozpaczliwie szukając odpowiedzi wędrowałam po wielkich korytarzach Centrum Kosmicznego zorientowałam się, że nie jestem już w NASA ale w jakiejś rozświetlonej katedrze, a obok siebie wyczułam energię chrystusową. Oczarowana wspaniałościami tej wirtualnej świątyni zbliżałam się do niepisanej piękności ołtarza, którego punktem centralnym nie był krucyfiks lecz wielkie złote koło przeznaczone do cichej modlitwy. Wszędzie dawało się odczuć boską obecność. Inne osoby, które mijałam były ubrane w długie jasne szaty i wyglądały niczym płonące świece. Wszystkie miały jasne włosy i prześwitującą skórę, uśmiechały się do mnie nad wyraz ciepło i patrzyły mi w oczy tak jakby znały mnie od zawsze. W jednej z naw niebiańskiej katedry dostrzegłam siedzącego przy dużym drewnianym stole samego Jezusa, który przyjacielskim gestem zaprosił mnie do rozmowy. Podzieliłam się z nim wszystkimi moimi lękami i obawami dotyczącymi stanu zdrowia i sytuacji rodzinnej. W czasie rozmowy Jezus zapewnił mnie, że moje ciało zostanie uzdrowione lecz będę musiała kroczyć droga prawdy i wypełnić przeznaczoną dla mnie misję. W następnej chwili znowu byłam w Agencji Kosmicznej spiesząc się na kolejną naradę. Tego dnia postanowiłam odejść z NASA.


MEDIUM JOAO
Pod koniec 2003 roku Rosa Branco przeprowadziła się na Florydę, poprosiła przyjaciółkę o opiekę nad jej dorastającymi dziećmi i na długie trzy miesiące wyjechała do Brazylii, do małej miejscowości Abadiania, aby u słynnego uzdrowiciela Jana od Boga poszukać lekarstwa na swoją chorobę. Przez cały pobyt medytowała, stosowała specjalną dietę, piła naenergetyzowaną wodę i modliła się.

- W czasie medytacji rozmawiałam z bytami, istotami niefizycznymi, które wydawały mi się bardziej rozwinięte od istot jakie prowadziły mnie i towarzyszyły od dziecka. Jan od Boga zwrócił na mnie uwagę i wielokrotnie prosił mnie o pomoc w swoim spirytystycznym centrum nazywanym Casą. Pod koniec mojego pobytu w Brazylii jedna ze świetlistych istot przemówiła do mnie ustami uzdrowiciela przekonując, że w całym ośrodku NASA nie było ani jednej osoby o takich zdolnościach duchowych jak moje i dlatego zdecydowano się wyjawić mi, co mnie czeka w przyszłości. W latach późniejszych podróżowałam z Janem po wielu krajach świata będąc jego menadżerem podróżnym i osobistą tłumaczką.


Po powrocie do Stanów Rosa Branco złożyła wymówienie i w maju 2005 roku definitywnie odeszła z Agencji Kosmicznej. Zmiana życia oraz całkowite poświęcenie się niesieniu pomocy innym sprawiła, że Rosamaria po półtora roku uwolniła się od nowotworu bez jakiejkolwiek interwencji chirurgicznej lub przyjmowania lekarstw.

DROGA SERCA
W nowym rozdziale życia Rosy Branco jednym z najważniejszych elementów było uzdrowienie jej fizycznego ciała. Aby tego dokonać musiała wkroczyć na drogę serca i postarać się funkcjonować w przestrzeni bezwarunkowej miłości.

- W czasie, kiedy moje ciało było jeszcze chore wybrałam się do kościoła, do którego wszedł także pewien bezdomny mężczyzna. Jego ubranie było brudne, a on sam roztaczał nieprzyjemny zapach. Wkrótce podeszły do niego dwie osoby z obsługi i wyprosiły go ze świątyni twierdząc, że znalazł się w nieodpowiedni miejscu. Poruszyła mnie ta historia ponieważ zrozumiałam jak wielką krzywdę wyrządzamy sobie sami każdego dnia osądzając, krytykując i obwiniając, nie tylko innych ale także siebie - wspomina Rosa Branco.


Zdaniem uzdrowicielki, aby otworzyć swoje serce i być w przestrzeni miłości musimy okazywać to uczucie nie tylko innym, ale przede wszystkim samemu sobie. Oznacza to, że należy powstrzymać się od osądzania i krytyki ponieważ wszystkie wady i negatywne cechy, które dostrzegamy u innych, denerwują nas tylko dlatego, że odnajdujemy je także w sobie. Jeśli nie potrafimy szczerze pokochać samych siebie to nie ma szans abyśmy byli zdolni okazywać to uczucie innym ludziom. Kochanie samego siebie nie jest przejawem rozbuchanego ego lecz zdaniem sobie sprawy, że zostaliśmy stworzeni na boski obraz i podobieństwo i dostrzeżeniem prawdziwego nieśmiertelnego piękna ukrytego w naszych wnętrzach, które tak często przesłonięte jest naszą fizyczną powłoką. Esencja każdego człowieka nigdy się nie starzeje, nie jest głodna, ani też nie choruje, jest za to wieczna i świetlista. Naszym zadaniem jest dostrzec kim jesteśmy w rzeczywistości i przenieść to wrażenie na wszystkich ludzi poczynając od najbliższej rodziny, a kończąc na mijanych na ulicy nieznajomych. Zaakceptowanie tej prawdy pozwoli nam otworzyć swoje serce i uwolnić się od większości koszmarów w jakie wpycha nas codzienne życie w zabieganym i zapracowanym społeczeństwie gdzie negatywne emocje są na porządku dziennym.

- Permanentna frustracja, rozczarowanie i pogoń za pieniędzmi jaką niesie ze sobą praca zawodowa wpływa niekorzystnie na nasze życie rodzinne, stan psychiczny oraz zdrowie fizyczne. Zbyt długie tłumienie negatywnych emocji sprawia, że przed większością ludzi otwierają się trzy drogi wyjścia - tłumaczy Rosa Branco.

- Pierwszą możliwością jest całkowite wyparcie się własnych emocji i zrzucenie winny na otoczenie. Nasze serce pogrąża się wtedy w smutku i zaczyna głośno wołać o kogoś, kto mógłby je pokochać lecz nie możemy nikogo takiego znaleźć gdyż brakuje nam miłości dla samych siebie.

W konsekwencji wpadamy w depresję, zaczynamy chorować i bardzo szybko przechodzimy do drugiej możliwości jaką jest śmierć fizyczna. Kiedy umieramy nasza dusza otrzymuje kolejne wcielenie i zaczyna powtarzać lekcję, którą tak sromotnie oblaliśmy.

Rozwiązaniem jest trzecia możliwość, możemy się zmienić i zdać sobie sprawę kim jesteśmy naprawdę. Nasze życie nie musi być trudne, a my nie musimy umierać gdy zrozumiemy, że jesteśmy wyrazem tego wszystkiego czym jest miłość.


Rosa Branco na swoich zajęciach opisuje ludzi tak, jak widzi ich w czasie medytacji lub sesji uzdrawiających; jako świetliste i nieśmiertelne istoty, dla których ciała fizyczne są jedynie chwilowym wehikułem dającym możliwość rozwoju i odczuwania wszystkiego, co niesie ze sobą przebywanie na planie fizycznym.

- Powinniśmy dobrze zrozumieć to popularne porównanie, w którym inni ludzie są dla nas lustrami. Każdy z nas obok jasnej strony swojej istoty posiada także cień, na który składają się cechy charakteru i rzeczy trudne do zaakceptowania. Nie możemy przed nimi uciec ani się schować, gdyż wszyscy zabieramy swój cień ze sobą. Kiedy dostrzegamy w kimś jakieś negatywy jednocześnie rozpoznajemy je we własnym cieniu. Wkroczenie w przestrzeń serca daje nam szansę na rozpuszczenia tego aspektu naszego charakteru i zmniejszenie obszaru cienia - tłumaczy Rosa Branco. - Jeżeli zadanie wykonamy właściwie osoba-lustro odejdzie z naszego otoczenia lub pozostanie, lecz jej wady przestaną nas denerwować. Rozpuszczanie przestrzeni cienia to nie tylko oczyszczanie naszego charakteru z brzydkich przyzwyczajeń ale także szansa na uwalnianie się od chorób, trapiących nas dolegliwości, nałogów lub negatywnych sposobów myślenia. Rozpoznanie siebie samego w innych zamyka fazę konfliktu i sprawia, że na stałe wkraczamy w obszar nazywany miłością.


Włodzimierz Adam Osiński
fot i rysunek z archiwum Rosy Branco.
Tekst zamieszczony w miesięczniku "Czwarty Wymiar" nr 10/2014.


ROSA BRANCO (Biała Róża)
medium, uzdrowicielka duchowa, terapeutka, licencjonowana masażystka i znawczyni tradycyjnej medycyny chińskiej, kręgarstwa, masażu, fizykoterapii i akupunktury. Pojawiające się wokół niej energie manifestują się jako wyraźnie widoczne białe światło.
Przez kilka lat była jedną z najbliższych współpracownic brazylijskiego uzdrowiciela Jana od Boga. Jej nadrzędnym celem jest pomoc w zintegrowaniu ciała, umysłu i ducha. Na swoich zajęciach wykształciła już 6 tysięcy studentów. Prowadzi akcję dokarmiania dzieci na Filipinach, którą finansuje z własnych środków.


Zapraszamy na seminaria, sesje indywidualne oraz zbiorowe seanse uzdrawiania
ROSA BRANCO - UZDRAWIAJĄCE MEDIUM
seminaria oraz seanse zbiorowego uzdrawiania