KIEDY DUSZA KRWAWI

O dramatycznych wydarzeniach, traumach i sposobach radzenia sobie z nimi z uzdrowicielką Rosą Branco rozmawia Elżbieta M. Jóźwiak.

- Kiedy spada na nas jakiś życiowe dramat, choroba lub niepowodzenie najczęściej zadajemy sobie pytanie dlaczego nas to spotkało. Niestety próba racjonalnego wyjaśnienia sytuacji zazwyczaj prowadzi nas w ślepy zaułek.

- Dobrze to rozumiem gdyż moje życie także obfitowało w wiele dramatycznych wydarzeń. Na szczęście udało mi się pokonać wszystkie przeciwności losu i teraz w oparciu o swoje osobiste doświadczenia mogę pomagać innym. Nie są to dla mnie jakieś abstrakcyjne konstrukcje myślowe (jak zadanie dla studentów psychologii) , ale coś rzeczywistego, co odcisnęło na mojej duszy realne piętno. Nie tylko się nie poddałam, ale potrafiłam wykorzystać całą tą traumatyczną energię, aby katapultować się w stronę szczęśliwego życia. Wbrew przeciwnościom potrafiłam założyć rodzinę, stworzyć normalny dom, urodzić i wychować dzieci, prowadząc jednocześnie bardzo aktywne życie zawodowe, Byłam jednym z głównych inżynierów w NASA i codziennie brałam na siebie odpowiedzialność za zespół około 200 osób. Musicie mi uwierzyć, że tego nie da się zrobić, kiedy twoje myśli błądzą w labiryncie opanowanym przez traumy. Potrafiłam pokonać swoje lęki, a jeśli ja tego dokonałam, to znaczy, że każdy może to zrobić, nie jestem przecież kimś wyjątkowym, nie pochodzę z planety Krypton, przeciwnie urodziłam się tutaj na Ziemi.

- Dramatyczne przeżycia zazwyczaj odbieramy jak koniec świata, zapominając, że takie nastawienie prowadzi nas nie do szczęśliwej przyszłości lecz w stronę depresji i samobójstwa.
- Zgoda, choć wiele osób cierpi także z powodu konsekwencji traumatycznych przeżyć.Na skutek przemocy można zostać oszpeconym lub okaleczonym na całe życie, efektem gwałtu może być nie tylko psychiczna niechęć do mężczyzn, ale także fizyczna niemożność posiadania dzieci. Traumą może być także choroba lub pobyt w szpitalu. Niewłaściwie odebrany poród staje często barierą uniemożliwiającą dalsze normalne pożycie małżeńskie lub utrzymanie moczu, nie mówiąc już o zwykłym założeniu kostiumu kąpielowego. Wpadamy wtedy w spiralę cierpienia i dochodzimy do pytania dlaczego to właśnie ja stałam się ofiara takiego okrutnego zbiegu okoliczności; czemu lekarz przeprowadzający operację był nietrzeźwy, kierowca taksówki okazał się szaleńcem, a ukochany nauczyciel z podstawówki ukrytym zwyrodnialcem.
Nasze codzienne życie wewnętrzne po traumie jest bardzo trudne, gdyż spędzamy ze sobą dwadzieścia cztery godziny na dobę. Niekończący się wewnętrzny monolog może doprowadzić do ruiny całe dalsze życie, odrzeć je z jakiejkolwiek radości i wpędzić do piekła samo obwiniania się. To my sami odcinamy się od szczęścia twierdząc, że nie jesteśmy tego warci ponieważ nic nam się w życiu nie udaje.

- Wielu nauczycieli duchowych w takich razach zaleca wyciszenie i medytację, ale jak pielęgnować spokój umysł, kiedy każda cząstka naszego jestestwa jest rozedrgana niczym wirująca pralka spadająca ze schodów. W jaki sposób uwolnić się od traumy?
- Wszystko opiera się na pragnieniu przejęcia kontroli nad swoim życiem.
Czy chcemy kontynuować naszą egzystencję jako ofiara już do końca życia, czy decydujemy się coś zmienić. Jednak wiele osób nie odnajduje w sobie tej siły. Tak dzieje się najczęściej, kiedy ktoś pada ofiara molestowania seksualnego w bardzo młodym wieku, dziecko w naturalny sposób nie ma siły obronić się przed aktem przemocy zadawanym mu przez osobę dorosłą, czasem nawet członka najbliższej rodziny lub kogoś, kogo do tej pory darzyło bezgranicznym zaufaniem. Bardzo podobnie czują się nastolatki i kobiety będące ofiarami gwałtów, a nawet osoby molestowane w pracy. Niewybredne uwagi szefa na temat kobiecych krągłości to także prosta droga do bycia ofiarą. W swojej pracy oraz na wykładach wielokrotnie dzielę się z innymi kobietami swoim doświadczeniem, wspieram je i pomagam uporać się z dramatycznymi przeżyciami. Poczucie bycia ofiarą dotyka także mężczyzn.
Kiedy patrzę na swoje życie dostrzegam jak traumy z przeszłości oraz dwudziestoletni stres, jaki każdego dnia przeżywałam w swojej bardzo odpowiedzialnej pracy, zmaterializowały się w postaci choroby nowotworowej, która o mało mnie nie pokonała. Energia tych dramatycznych przeżyć katapultowała mnie do miejsca, w którym jestem dzisiaj - zdrową, szczęśliwą i całkowicie odmienioną osobą. Osiągnięcie tego wymagało ode mnie odwagi podjęcia decyzji całkowitego odmienienia dotychczasowej egzystencji; odejścia z pracy, rozstania się z mężem oraz trwającego wiele miesięcy pobytu w Brazylii, gdzie w klinice Jana od Boga mogłam przewartościować swoje życie, przemyśleć je i ułożyć na nowo. Kiedy wszystkie przyczyny zostały usunięte moje ciało cudownie i samoistnie uporało się z chorobą. Ale sama musiałam na ten cud zapracować.

- Jak wykorzystać energię traumy i uruchomić katapultę aby wykreować lepsze życie?
-
Trzeba wykonać ruch, a do tego potrzebna jest odwaga. Właśnie tego nauczyłam się u Jana od Boga, gdzie codziennie medytowałam przez wiele godzin. W końcu skonfrontowałam się z całym tym śmietnikiem, który miałam w głowie, wyciszyłam "małpi umysł", aby wreszcie usłyszeć siebie samą, swoje prawdziwe ja. Zrozumiałam czego tak naprawdę chcę i jaką chce być, a nie jaka powinnam być aby zadowolić innych. Po kilku miesiącach przeszłam od totalnego hałasu do błogosławionej ciszy. Kiedy wkroczyłam w ciszę nie mogłam uwierzyć, że udało mi się ją osiągnąć. Poczułam się lepiej. Wcześniej odczuwałam tylko ból i niewygodę siedzenia na drewnianych ławkach w sali medytacyjnej. Cały hałas był odbiciem tego, co dzieje się z moim ciałem, ale on w pewnym momencie zamilkł, a ciało uległo uzdrowieniu. Teraz wiem, że każdy może dojść do tego momentu porozumienia się ze swoim umysłem i ciałem. Ta podróż wymaga jednak odwagi zobaczenia siebie samego i wszystkich wydarzeń jakie sprawiły nam w życiu cierpieniu. W efekcie tej decyzji pokochamy siebie samych, takim jakimi jesteśmy, uczuciem, które nie jest gdzieś na zewnątrz lecz naszą własną wewnętrzną miłością.

- To wspaniała perspektywa, ale jak pokochać siebie samego po jakimś traumatycznym przeżyciu, kiedy czujemy wstręt do swojego ciała, a jedynym uczuciem jest przepełniające nas poczuciem winy?
- Bardzo często po takich wydarzeniach jesteśmy pełni wstydu. Mamy też przeświadczenie, że wszyscy wiedzą, co się nam przytrafiło. To uczucie jest tak obezwładniające, że nie mamy siły się podnieść. Tymczasem istotną częścią procesu uzdrowienia jest zrozumienie, że nie jesteśmy niczego winni. W żaden sposób nie daliśmy przyzwolenia na akt przemocy, który się wobec nas dokonał i w którym zostało zranione jedynie nasze ciało. Możemy pomyśleć, że ciało fizyczne jest niczym skafander dla płetwonurka lub elegancki garnitur dla biznesmena. Nieśmiertelna dusza wykorzystuje ciało jak wehikuł, w którym się porusza, a potem zamienia je na inne o wiele bardziej przydatne w kolejnym wcieleniu. Wyobraźmy sobie, że ciało, które brało udział w jakimś dramatycznym wydarzeniu, tak jak niepotrzebne ubranie, zamieniamy na inne pochodzące prosto ze sklepu. Nowe ubranie jest lepsze i odpowiedniejsze do realizacji zadań jakie moja dusza wybrała na dalszą cześć naszego życia. Tak właśnie można wykorzystać energię jakiegoś dramatycznego momentu i stworzyć coś zupełnie nowego. Musimy jednak wybrać jak chcemy spędzić resztę swojego życia: jako przegrany, czy jako zwycięzca.
Jako mała dziewczynka byłam przez wiele lat molestowana. Myślenie o tych wydarzeniach, w dalszym życiu, zabierało mi co najmniej półtorej godziny dziennie. Kiedy to zsumowałam zrozumiałam, że ten człowiek skradł mi kolejne dwa lata życia. Wiele lat później spotkałam się z tą osobą i powiedziałam jej, że to co zrobiła było złe gdyż zabrała mi dziecięcą niewinność i życiową siłę. W końcu powiedziałam, że jako osoba dorosła wybaczam jej i uwalniam się od niej, gdyż nie chcę, aby skradła mi resztę mojego życia, ponieważ jest to wyłącznie moje życie, nie zapomnę jednak tych wydarzeń, bo nie jestem w stanie wymazać ich ze swojej pamięci.
Ofiara przemocy musi sama zdecydować jak długo trauma ma jeszcze panować w jej życiu i blokować wszystkie dobre wydarzenia, które mogą ją spotkać. Jest to prawdziwe wyzwanie.

- Jak odnaleźć w sobie tę odwagę, aby odmienić życie?
- Dla każdego pokłady odwagi, które powinien w sobie odkryć będą leżały gdzie indziej. W moim przypadku, były to rozmowy z Bogiem, które prowadziłam podczas medytacji w klinice spirytystycznej w Brazylii, oraz w moim pokoju hotelowym. Kiedy wreszcie uspokoiłam swój "małpi umysł" mogłam otworzyć się na słuchanie tego, co Bóg pragnął mi przekazać.
Oczywiście ciągle zdarzały się momenty, kiedy chciałam uciec gdzieś daleko, aby nie podążać drogą, która sprawiała mi jedynie cierpienie. Jednak jakaś część mnie wiedziała doskonale, że pamięć i wspomnienia odnajdą mnie gdziekolwiek bym się nie ukryła. Obecnie ludzie oceniają mnie po tym kim jestem i jak się im prezentuję, ale nie wiedzą, kim byłam i jakie dramatyczne wydarzenia rozegrały się w moim życiu.

- Udało Ci się transformować swoje traumy. Czy możesz powiedzieć jak te doświadczenia wpłynęły na twój dalszy rozwój jako kobiety i uzdrowicielki?
- W moim wypadku, a przecież zawsze miałam zdolności mediumiczne, wszystko wyraźnie się wyostrzyło. Kiedy obserwowałam ludzi jeszcze wyraźniej dostrzegałam w nich prawdziwe, głęboko skrywane emocje.
Podczas koszmaru molestowania jakaś część mnie ciągle mi przypominała, że jestem czymś więcej niż tylko ciałem fizycznym, które może zostać zranione, natomiast mojej prawdziwej istocie nic się nie stanie. Nie wiem czy innym ofiarom przemocy przytrafia się coś podobnego, ale rozumiem, jak trudno wznieść się ponad jakieś traumatyczne doznanie i iść dalej.
Ponieważ wszystkie te doświadczenia sama przeżyłam, wiem jak obecnie są mi one pomocne i dlaczego zostałam uzdrowicielką duchową. Podróżując po świecie i prowadząc zajęcia dzielę się doświadczeniami z innymi ludźmi pomagając im wydobywać się z ich własnych umysłów. Kiedy poznaję ludzi, zranionych tak jak ja, czuję wdzięczność i łaskę, że mogę z nimi pracować, ponieważ wszyscy spotykamy się w jednym celu; aby być uzdrowionym.

- Dziękuję za rozmowę.
- Dziękuję.

rozmawiała: Elżbieta M. Jóźwiak
zdjęcia z archiwum Rosy Branco i W. Osiński

Tekst zamieszczony w miesięczniku "Czwarty Wymiar" nr 10/2015.


ROSA BRANCO (Biała Róża)
medium, uzdrowicielka duchowa, terapeutka, licencjonowana masażystka i znawczyni tradycyjnej medycyny chińskiej, kręgarstwa, masażu, fizykoterapii i akupunktury. Pojawiające się wokół niej energie manifestują się jako wyraźnie widoczne białe światło.
Przez kilka lat była jedną z najbliższych współpracownic brazylijskiego uzdrowiciela Jana od Boga. Jej nadrzędnym celem jest pomoc w zintegrowaniu ciała, umysłu i ducha. Na swoich zajęciach wykształciła już 6 tysięcy studentów. Prowadzi akcję dokarmiania dzieci na Filipinach, którą finansuje z własnych środków.


Zapraszamy na seminaria, sesje indywidualne oraz zbiorowe seanse uzdrawiania
ROSA BRANCO - UZDRAWIAJĄCE MEDIUM
seminaria oraz seanse zbiorowego uzdrawiania