NIEWIDZIALNI PRZYJACIELE ROSY BRANCO

Małe dzieci często wymyślają sobie niewidzialnych przyjaciół spędzając z nimi całe godziny na wszelakich zabawach. Przeważnie są to tylko wytwory dziecięcej wyobraźni, jednak w przypadku Rosy Branko było zupełnie inaczej.

POPARZONA KAWĄ
Rosa Branko przyszła na świat w wielodzietnej rodzinie portugalskich emigrantów, którzy przyjechali do Stanów Zjednoczonych z Azorów. Kiedy miała dwa lata, podczas zabawy w kuchni, prawie całe ciało poparzyła sobie gorąca kawą. Ból był tak silny, że natychmiast zemdlała i opuściła swoje ciało. Doskonale zapamiętała jak obserwowała z góry swoją matkę, a potem pielęgniarki i lekarzy, którzy próbowali ją ratować. Przez cały ten czas towarzyszyła jej świetlista istota pełna ciepła i niebiańskiej miłości. Wkrótce dziewczynka przestała się bać i mogła powrócić do swojego ciała . Zgodnie z relacją matki Rosy, prawie całą jej skórę pokrywały poparzenia drugiego stopnia.

Już jako dorosła osoba Rosa doszła do wniosku, że prawdopodobnie zmarła lecz za sprawą świetlistej istoty została przywrócona do życia. Obecnie, pozostałe na jej ciele blizny są ledwie dostrzegalne.
Rosa nie tylko się ich nie wstydzi lecz nosi je z dumą jako świadectwo mocy duchowego uzdrowienia oraz symbol swojego przeznaczenia - niesienia pomocy innym.

WIEDZA ZE ŚWIATŁA
Od tamtego wydarzenia Rosa zaczęła widzieć świetliste byty energetyczne, które stały się towarzyszami jej dziecięcych zabaw. Nikt z osób dorosłych nie zwracał na nią uwagi, jedynie matka Rosy, osoba bardzo sensytywna, domyślała się, że jest to coś więcej niż tylko gra wyobraźni.
Bardzo często do manifestowania się duchowych istot dochodziło także w kościele. Świetliste byty, widoczne jedynie dla małej Rosy, kierowały jej uwagę na wybrane urywki z Ewangelii, odczytywane przez pastora, lub przekazywały jej uniwersalne prawdy duchowe.

Lata szkolne były dla Rosy Branco bardzo trudne ponieważ, na skutek ciągłego obcowania z energiami, jej odczuwanie świata i postępowanie odbiegały od normy. Nie miała wokół siebie nikogo, z wyjątkiem matki, z kim mogłaby porozmawiać o swoich doświadczeniach wewnętrznych. Oprócz normalnej nauki przechodziła dodatkowe lekcje prowadzone przez świetliste energie. Po ukończeniu liceum została przyjęta na Uniwersytet w Massachusetts. Dyplom inżyniera sprawił, że otrzymała propozycję pracy w Agencji Kosmicznej NASA (National Aeronautics and Space Administration) na Florydzie, gdzie spędziła 20 lat na kierowniczym stanowisk. Pracując w Agencji przez wiele lat uczyła się funkcjonowania w "realnym świecie" i jednoczesnego odbierania nauk płynących ze "światła". Rosa prowadziła także zwykłe życie rodzinne, miała męża i dwoje dzieci.

MUSTANGI ARCHANIOŁA MICHAŁA
Przełomowym czasem dla rozwoju duchowego Rosy był rok 1992, kiedy to doświadczyła świetlistej inicjacji od istot duchowych.
Podczas służbowej delegacji Rosa zatrzymała się w maleńkim moteliku na wyspie Wallops w stanie Wirginia.
- Byłam bardzo zmęczona i szybko zasnęłam. W czasie snu poczułam czyjąś obecność w moim pokoju. Otworzyłam oczy i z przerażeniem dostrzegłam porażającą jasność, która wypełniła cały pokój. Poczułam na swojej twarzy zimną stal. Chociaż byłam jak sparaliżowana postanowiła zidentyfikować źródło tego niesamowitego światła. Wtedy silny męski głos powiedział, że jeśli spojrzę w światło to jego blask zupełnie mnie oślepi, gdyż nie jestem jeszcze gotowa na przyjęcie tak wysokich wibracji. Aby nie oślepnąć wbiłam wzrok w podłogę. Świetlisty byt powiedział, że jest archaniołem Michałem i przybył aby podnieść moją wibrację, gdyż tylko wtedy będę mogła wykonać pracę, która została mi przeznaczona. Zauważyłam, że na wysokości splotu słonecznego pojawiła się świetlista kula wielkości srebrnej jednodolarówki. Kula rozrastając się pochłonęła całe moje ciało. Z zadziwieniem obserwowałam własne ręce, które stały się przezroczyste. Moje ciało przybrało postać mlecznobiałej poświaty. Motelowy pokój wypełniała całkowicie złota iluminacja bijąca od archanioła Michała. Kiedy skupiłam się na jednej ze ścian mój wzrok mógł przeniknąć przez nią. Mogłam oglądać wszystko co było poza murami. Tkwiłam w tym cudownym doświadczeniu poza jakimikolwiek czasowymi ograniczeniami. W końcu zmęczona zasnęłam - wspomina Rosa Branko.
Następnego dnia rano po wyjściu z motelu przywitało Rosę trzynaście mustangów, dzikich koni, które śmiało podeszły do ogrodzenia, pozwalały się głaskać po grzywach i były bardzo przyjacielskie. Kiedy z budynku wybiegł pracownik motelu z ostrzeżeniem, że konie są bardzo niebezpieczne, wszystkie rumaki galopem pobiegły w stronę wschodzącego słońca. Zdarzenie mustangami stało się dla Rosy potwierdzeniem, że świetlista inicjacja nie była jedynie tworem jej zmęczonego umysłu

LUDZKIE WNĘTRZA
Po powrocie z wyjazdu wizje oraz głosy towarzyszących Rosie energii stały się o wiele wyraźniejsze, a jej zmysły wyczulone. Kiedy patrzyła na ludzkie ciało widziała coś więcej niż tylko fizyczna powłokę. Obserwowała świetlistą esencję, która promieniowała z wnętrza każdego człowieka. Patrząc na swoich kolegów z pracy widziała ich emocjonalne problemy, oraz jak bardzo byli uwięzieni w swoich ciałach fizycznych. Dostrzegała także ich wewnętrzne piękno i bardzo żałowała, że pogrążeni w przyziemnych sprawach nie potrafią się z niego cieszyć.
Od tamtej chwili Rosa, wyczulona na ludzkie problemy i dolegliwości, zaczęła pracować jako uzdrowicielka. Przyjmowała potrzebujących w swoim gabinecie lub udzielała porady przez telefon. Podczas zabiegów na odległość nauczyła się przesyłać swoje ciało astralne do miejsca, z którego dzwoniono i prowadzić proces terapeutyczny, tak jakby była tam fizycznie. Obserwowała co dzieje się w ciele telefonującej osoby i poznawała przyczynę dolegliwości.

MNICH I MEDIUM
Podobnie jak diament zanim stanie się brylantem potrzebuje
właściwego szlifu i oprawy, tak Rosa Branko wiedziała, że jej zdolności wymagają odpowiedniego ułożenia. W 1996 roku na swojej drodze spotkała szaolińskiego mnicha dr Kam Yuen'a, który nauczył ją jak zapanować nad zdolnościami.
- dr Kam Yuen nauczył mnie jak właściwie pracować z energią w chwili uzdrawiania innych, tak aby po zakończeniu całego procesu samemu nie ulec zaburzeniom energetycznym. Dzięki niemu dowiedziałam się, jak ludzie doświadczają różnych energetycznych blokad na poziomie fizycznym, mentalnym, emocjonalnym, psychologicznym, duchowym i psychicznym. Takie blokady stają się pułapkami, a istniejąc w ludzkim ciele i polu energetycznym swoimi wibracjami doprowadzają do dysharmonii lub chorób. Korzystając z wiedzy dr Yuen'a oraz daru widzenia nauczyłam się identyfikować dysharmonię pochodzącą z wnętrza człowieka lub otaczającego go środowiska oraz dostrzegać wzorce wzajemnych oddziaływań.
Zneutralizowana blokada energetyczna ulega rozpuszczeniu przynosząc osobie poddającej się terapii odczuwalną ulgę - tłumaczy Rosa Branco.
W tym samym czasie matka Rosy zapadła na raka piersi. Terapeutka poprosiła o pomoc innych uzdrowicieli i konsultowała z nimi obraz białej kuli światła, którą wszyscy dostrzegali w klatce piersiowej kobiety. Podczas wizyty u lekarza i dokonywania biopsji Rosa Branko dostrzegła, że w chwili gdy igła dotarła do centrum ogniska chorobowego, nowotwór jakby wydostał się na zewnątrz i rozlał po całym organizmie. Wkrótce pojawiły się przerzuty i mimo konwencjonalnej i alternatywnej pomocy medycznej matka Rosy zmarła. Jeszcze przed śmiercią wyznała jej, że ona także od zawsze widziała wokół siebie byty energetyczne lecz w obawie przed odrzuceniem nikomu o tym nie wspominała.
Kiedy w kilka lat później Rosa, podejrzewając, że sama także może być chora i wiedząc jak wielkie spustoszenia w organizmie jej matki dokonały zabiegi medycyny akademickiej, zdecydowała się na alternatywny tok uzdrawiani.

- Nie chciałam powtórzyć błędu mojej matki, która zmarła z powodu biopsji. Próbując ją ratować znalazłam informacje o uzdrawiającym medium z Brazylii nazywanym Janem od Boga. Po kilku latach zdałam sobie sprawę, że szukałam pomocy także dla samej siebie. Wzięłam trzymiesięczny urlop i wyjechałam do Brazylii gdzie pod okiem Jana od Boga medytowałam, stosowałam specjalną dietę i piłam naenergetyzowaną wodę. Rozmawiałam także z bytami, które różniły się od istot jakie wcześniej się wokół mnie pojawiały. Zaangażowałam się także jako wolontariuszka w Casie czyli centrum spirytystycznego uzdrawiani. Pomagałam utrzymać porządek, tłumaczyłam, sprzątałam sale, prowadziłam też długie rozmowy z Joao czyli Janem od Boga. Mój stan zdrowia poprawiał się, a ja czułam, że odnalazłam swoje przeznaczenie - wspomina Rosa.

Po powrocie do Stanów Rosa postanowiła zmienić swoje życie. Po 20 latach pracy odeszła z NASA, zakończyła rozpadające się małżeństwo, natomiast jej dziećmi, które były już na studiach pozakładały własne rodziny. W 2005 roku powróciła do Brazylii i stała się na kilka lat opiekunką oraz tłumaczką wspierającą Jana od Boga podczas jego zagranicznych wyjazdów do Europy, Australii i Nowej Zelandii.

TATUAŻ Z ANTYPODÓW
W rok później Rosa Branko towarzyszyła Janowi od Boga w podróży na Antypody. Po przybyciu do Nowej Zelandii terapeutką bardzo serdecznie zajęła się grupa Maorysów, którzy uhonorowali ją spotkaniem ze starszyzną i symbolicznie przyjęli do swojego plemienia. Otrzymała także te moko maoryski tatuaż wykonany wedle starożytnej metody.
- Maorysi uważają, że tatuaż to coś pięknego i rezerwują go wyłącznie dla swoich pobratymców. Rysunek, który powstał na mojej szyi składa się z trzech części: przeznaczenia, odmiany życia i świętości. Całość przedstawia mój sposób wyrażania miłości i współczucia dla wszystkich ludzi. Jestem dumna ze swojego maoryskiego tatuażu i noszę go z godnością - opowiada Rosa.

Terapeutka uważa, że k iedy śmierć zagląda nam w oczy, to na życie zaczynamy patrzeć całkiem inaczej. Bywa, że musimy wszystko doprowadzić do stanu permanentnego chaosu, aby zrozumieć jak cenne są doświadczenia, które nagromadziliśmy. Jej życie także się zmieniło i potoczyło w całkiem innym kierunku. Sygnały do takiej zmiany początkowo są jak ledwo dosłyszalne szepty, które łatwo zignorować, lecz z biegiem czasu ich natężenie urasta do ogłuszającego krzyku. Nie czekajmy, aż zaskoczy nas huk wodospadu Niagara, łatwiej wsłuchiwać się w szepty energetycznych niewidzialnych przyjaciół.

Elżbieta Jóźwiak

fot. z archiwum Rosy Branco

Tekst zamieszczony w miesięczniku "Czwarty Wymiar" nr 3/2013.


ROSA BRANCO
medium, uzdrowicielka duchowa, terapeutka, licencjonowana masażystka i znawczyni tradycyjnej medycyny chińskiej. Pojawiające się wokół niej energie manifestują się jako wyraźnie widoczne białe światło. Prowadzi zajęcia z kręgarstwa, masażu, fizykoterapii i akupunktury. Jej nadrzędnym celem jest pomoc w zintegrowaniu ciała, umysłu i ducha. Na swoich zajęciach wykształciła już 6 tysięcy studentów.

INFORMACJE O WARSZTATACH ROSY BRANCO www.arslibra.pl
mail: arslibra@o2.pl
tel. stacjonarny: 22-768 - 00 - 68, tel. komórkowy:0605 083 118