SZAMANI - LEKARZE LUDZKICH DUSZ
W wielu tradycyjnych społecznościach świat postrzegany jest inaczej, niż w cywilizacji Zachodu. Zapełniają go duchy przyrody, istoty, co prawda pozbawione fizycznego ciała, ale obdarzone za to inteligencją i mocą wpływania na nasze życie. Pośrednikami między tymi dwoma światami są szamani. Tylko oni n ie zatracili intuicji ani umiejętności odbierania przesłań i pouczeń pochodzących z niewidzialnego świata, dzięki czemu mogli zachować swoją wiedzę dla potomności.
Współczesna psychologia traktuje szamański świat duchów jedynie jako archaiczne odzwierciedlenie sił przyrody i naszej własnej podświadomości, a szamani to dla niej, pracujący w formie rytualnej lub transowej, mistrzowie komunikacji z podświadomością, pomagający nam wejść z nią w lepszy kontakt.
Od kiedy psychologia odkryła również, że nasze działania w świecie zewnętrznym mogą być kontrolowane przez podświadomość i odbiegać od założonych przez nas świadomie celów (negatywne wzorce, problemy w związkach, procesy destrukcyjne) ludzie Zachodu zaczęli postrzegać szamanizm jako brakujące ogniwo, pomost łączący świadomość z tajemniczymi mocami zamieszkującymi naszą własną podświadomość.

UZDRAWIANIE DUCHOWE
Charakterystyczną zdolnością szamana był jego rzeczywisty kontakt z istotami duchowymi i dostęp do tajemnic Innego Świata. Potrafił dokonywać transformacji z fizyczności w duchowość. Opuszczał swoje ciało i udawał się w podróż do państwa duchowego gdzie był wtajemniczany w misterium śmierci i ponownych narodzin. Szaman odpowiadał za utrzymanie harmonii wewnątrz wspólnoty. W zależności od potrzeb stawał się kapłanem, mistrzem ceremonii, wróżbitą lub artystą. Był także uzdrowicielem.
Medycynę szamańską trudno porównywać z zachodnią. Współczesna farmakologia nastawiona jest na leczenie ciała fizycznego, natomiast medycyna szamańska zajmuje się przede wszystkim duszą i duchem. Można, więc zaryzykować stwierdzenie, że w sprzyjających okolicznościach obie te medycyny mogą się wzajemnie uzupełniać.
Jeśli dołożymy do tego twierdzenie, że wszystkie choroby objawiające się w ciele fizycznym mają swoją praprzyczynę w myślokształtach i innych tworach energetycznych otaczających nasze pole auryczne uzyskamy odpowiedź na pytanie: skąd bierze się tak duża skuteczność szamanów w uzdrawianiu chorób ciała i duszy.

WEWNĘTRZNY UZDROWICIEL
Aby uzdrawiać szaman musiał docierać do źródła problemów zdrowotnych, pomagając chorym odnaleźć ich związek z kosmosem prowadzący do uzdrowienia. Choroba według szamanów pokazywała człowiekowi, że znalazł się w dysharmonii. Szaman prowadził chorego duchową ścieżką, ale właściwy proces uzdrawiania zaczynał sam chory. Szaman budził tylko w człowieku jego własnego wewnętrznego uzdrowiciela. Cielesne symptomy choroby traktowano jako sygnały ostrzegawcze, których zwalczanie było kompletnie niedorzeczne, ponieważ dopóki nie zostanie wykryta pierwotna przyczyna choroby i jej właściwe przesłanie, dopóty nie może nastąpić prawdziwe uzdrowienie. Symptomy choroby i tak prędzej czy później musiały powrócić tyle, że w innym miejscu i często ze zdwojoną siłą. Szamani wiedzieli, że człowiek chory tak naprawdę nie ma w sobie żadnej choroby - to, co mu dolega to tylko ostrzeżenia ciała, fizyczne sygnały o energetycznych zawirowaniach zachodzących w jego ciałach subtelnych. Symptomy te oznaczały, że człowiek obrał drogę, która nie pozostaje w harmonii z drogą jego losu. I choć fakt ten manifestował się cieleśnie jako ból lub dolegliwość fizyczna, rzeczywiste źródło problemu leżało w sferze duchowej.
Podczas szamanistycznego procesu uzdrawiania niezbędne jest, aby chory nauczył się pojmować swoją dolegliwość jako naukę w procesie swojego rozwoju. Dlatego przesłanie choroby powinno zostać rozszyfrowane we właściwy sposób.
INICJACJA
Kiedy Gerardo Pizarro, jako mały chłopiec, pod czujnym okiem swojej matki mieszał zioła i wytwarzał lekarstwa uświadomił sobie, że zostanie szamanem. Przyszedł na świat w tradycyjnej rodzinie szamańskiej stając się spadkobiercą wielowiekowej wiedzy. Zarówno jego ojciec jak i matka pochodzą z szamańskich rodów. Starożytną wiedzę czerpał także od innych szamanów peruwiańskich zamieszkujących Amazonię, Andy oraz regiony Cambayeque, Piury i Lagunga Negra.
- W wieku 12 lat miałem pierwsze szamańskie doświadczenia w Amazonii u Indian Aguaranos. Potem, mając 13 lat byłem u Jaguarów, następnie u Hurus nad jeziorem Titicaca. Dalszym etapem na mojej ścieżce był pobyt u szamanów w okolicach Cajamarca i Chiclayo. To właśnie tam przeżyłem mistrzostwo swojej mocy, poznałem sposoby uzdrawiania za pomocą świętych roślin i zacząłem prowadzić Mesa Chamanica - wspomina Pizarro.

RYTUAŁ MESA CHAMANICA
Mesa Chamanica to starożytny rytuał szamański, rozpoczynający się wieczorem i trwający do wczesnych godzin porannych. W centrum zaciemnionej sali znajduje się święta Mesa, czyli stół rytualny. Po prawej stronie stołu Pizarro układa narzędzia szamańskie z różnych kręgów kulturowych natomiast po lewej symbole uczestników, mające służyć zakotwiczeniu tego doświadczenia w codziennym życiu.
Wchodzącym podawana jest herbata z ponad stu amazońskich ziół, przygotowująca do emocjonalnego oczyszczenia. Ten wielobarwny rytuał rozpoczyna się tańcem, medytacją oraz ćwiczeniami oddechowymi prowadzonymi przez mistrza ceremonii w rytm indiańskiej muzyki. Dzięki tym zabiegom uczestnicy rytuału wznoszą się na wyższy poziom energetyczny pozwalający na wyzwolenie pozytywnych emocji, a uwolnienie się od negatywnych i traumatycznych doznań.
Wtedy nadchodzi czas na podanie Cingeo, soku wkraplany do nosa za pomocą muszelki. Pomaga on uczestnikom rytuału oczyścić ciało, ducha i duszę o raz uwalniania od negatywnych wpływów. Następująca potem głęboka medytacja otwiera przestrzeń, w której krystalizują się indywidualne wglądy w indywidualne doznania uczestników Mesy. Kiedy pojedynczo podchodzą do rytualnego stołu ich aury zostają oczyszczone za pomocą pocieranych o siebie dwóch wulkanicznych kamieni. W kulminacyjnym momencie rytuału Pizarro sięga po dwa rozbłyskujące w ciemnościach miecze, a wtedy znika czas i przestrzeń pozostawiając jedynie czystą świadomość, energię i ukojenie, a nade wszystko poczucie spełnienia. Na zakończenie wszyscy otrzymują do żucia Hierba del Dragón , owadożerną roślinę pochodzącą z Amazonii. Żuta z cierpliwością, wchłania toksyny eliminując je z ciała. Szamani twierdzą, że Hierba del Dragón wchodzi w ciało i "wyjada" wszelkie trudne emocje. W końcowym efekcie rytuał uwalnia od wyczerpania duchowego i cielesnego, odnawia harmonię między ciałem i duchem jak również powoduje wzrost energii, kreatywności i wytrwałości. Cała Mesa Chamanica przebiega w spokojnej i świętej atmosferze.
Pizarro zaznacza, że używane przez niego podczas rytuału rośliny służą wyłącznie detoksykacji i nie posiadają żadnych właściwości halucynogennych. Pozytywne działanie rytuału uzależnione jest w dużej części z intencji uczestników, pragnących odmienić swoją sytuację i rozpocząć nowe życie. Pizarro zapewnia, że Mesa Chamanica to znakomita metoda uwalniania się od negatywnych energii, które przez całe życie kumulowały się w ciele i duchu. Rytuał wspomaga połączenie człowieka z przyrodą i całym kosmosem. Sam szaman podczas Mesy rozszerza swoje postrzeganie rzeczywistości o sferę duchową, co pozwala mu na dogłębne rozpoznanie problemów uczestników obrzędu.
Rytuał adresowany jest do wszystkich ludzi niezależnie od ich kultury, wyznania czy wieku. Mesa Chamanica nie jest filozofią ani religią, lecz starożytną tradycją przekazywaną z pokolenia na pokolenie.

INICJACJA NA SIŁĘ
Wiele osób w poszukiwaniu własnej tożsamości poddaje się pospiesznym inicjacjom u przypadkowych "mistrzów". Gerardo Pizarro przestrzega wszystkich, którzy pragnąc kroczyć droga rozwoju duchowego robią zbyt "wielkie kroki".
- Moje doświadczenia wskazują na to, że wszelkie inicjacje, którym poddają się Europejczycy w Peru, Australii lub Nowej Zelandii mogą być dla nich zbyt silne. Energia duchowa, jaką wtedy otrzymują wpływa nie tylko na ich psychikę, ale także na nieprzygotowane do tego ciała fizyczne. Dlatego powinniśmy najpierw oswoić się z tą energią zamiast od razu wyrywać się w wysokie Andy - ostrzega Pizarro.
Szamanizm praktykowany jest w różnych formach na całym świecie. Współcześni szamani działają wśród Indian Ameryki Północnej i Południowej, wśród ludów Dalekiej Północy, u Nieńców, Ewenków i Jakutów, wśród ludów południa Syberii: Ałtajczyków, Tuwińców i Buriatów i oczywiście w Afryce. Typowo szamańskim ludem są też Inuici (Eskimosi) z arktycznej strefy Ameryki Północnej. Słynny jest również hawajski szamanizm rozpowszechniony w dużym stopniu przez odwiedzającego Polskę Serge'a Kahili Kinga.
Inicjacja otwierająca szamańską ścieżkę wymaga wrodzonych zdolności i długotrwałej nauki. U rdzennych mieszkańców Syberii i innych narodów szamańskie studia trwają nawet dwadzieścia lat, a ich adepci poddawani są surowej weryfikacji. U wielu ludów szamani udzielają wtajemniczeń swoim synom, córkom lub wnukom. Zdarza się też, że na szamańską ścieżkę wstępuje ktoś, kto przeżył gwałtowne, wstrząsające wydarzenie: został ciężko ranny, poturbowany przez zwierzę, wpadł pod lód, przeżył porażenie piorunem, śmierć kliniczną lub wyzdrowiał ze śmiertelnej choroby.

W POSZUKIWANIU TOŻSAMOŚCI
Gerardo Pizarro zauważa, że współczesne społeczeństwo zagubiło się w materii zapominając o duchowym aspekcie istnienia i łączności z Naturą.
Genezę tego zjawiska Pizarro upatruje w zaniku naturalnych procesów inicjacyjnych, które w pierwotnych kulturach stanowiły odwieczną cezurę odróżniającą gromadkę rozbrykanych dzieci, będących pod ochroną matek, od silnych i zdyscyplinowanych wojowników potrafiących dzięki swojemu sprytowi i sile stawić czoła największym drapieżnikom lub obronić własną rodzinę przed zbliżającym się niebezpieczeństwem. Takim samym procesom poddawane były dorastające dziewczęta, które opuszczały na kilka tygodni rodzinne domy, aby powrócić do wioski już jako dojrzałe kobiety.
- Współczesny człowiek powinien nauczyć się odnaleźć i rozumieć samego siebie, gdyż dzisiejsza kultura i cywilizacja, pełna niepewności, niszczy głębokie odczuwanie siebie jak również starożytną wiedzę i mądrość - uważa Pizarro. - Dobrze przeprowadzony obrzęd pozwala zniwelować trudności w związkach, powtarzające się schematy życiowe czy przekazywane z pokolenie na pokolenie prastare blokady i traumy. Tylko w ten sposób możemy porozumieć się z głębokimi pokładami naszej duszy, aby wyjść poza codzienną powierzchowność i zburzyć obowiązujące wzorce życia rodzinnego lub kariery.

Włodzimierz Osiński
dr Sławomir Sówka (Austria)
Artykuł zamieszczony w miesięczniku "Czwarty Wymiar" 2/2006