LASANA - IMIĘ BOSKIEJ MIŁOŚCI
"Każdy człowiek może doświadczyć najczystszych duchowych stanów. Wystarczy, że powierzy się Boskiej opiece".

Niedaleko polskiej granicy, w maleńkiej miejscowości Wilcze Pole w XIV-wiecznym zamku mieszka Matka Lasana, 19-letnia Czeszka będąca ucieleśnieniem najczystszej Boskiej miłości. Odwiedzają ją nie tylko Czesi i Słowacy, ale także Niemcy, Polacy, Rosjanie, Austriacy, Kanadyjczycy i Japończycy.
Matka Lasana, awatar, czyli wcielenie Boskiej Istoty podczas darshanów przekazuje wszystkim światło i miłość. Siła jej energii odczuwana jest nie tylko wokół aśramu, ale także w całej wiosce. Wiele osób, przebywających w Wilczym Polu, opisuje swoje wrażenia jako wejście w energetyczną kąpiel. W Czechach Lasana znana jest od ponad 10 lat, kiedy już jako mała dziewczynka obdarzała wszystkich Boską miłością.

NARODZINY AWATARKI

Historia Lasany rozpoczyna się jeszcze przed jej narodzeniem, kiedy będąca z nią w ciąży matka zaczęła odczuwać niepokojące objawy. Brzemienna kobieta nagle znalazła się w oku energetycznego cyklonu, który mogła porównać jedynie do biblijnych zwiastowań towarzyszących narodzinom proroków. Zrozpaczona, zwróciła się o pomoc do lekarzy, którzy rozpoznając jedynie fatalny stan nerwów kobiety zatrzymali ciężarną w szpitalu, aż do narodzin jej dziecka.
Obecność energii subtelnych wokół małej Lasany była bardzo widoczna i odczuwalna także dla samego dziecka. W wieku siedmiu lat dziewczynka usłyszała w swojej głowie przepiękną muzykę. Było to bardzo przyjemne odczucie, które trwało przez cały dzień. Potem muzyka zamieniła się w rodzaj wiatru przeszywającego całe jej ciało i wtedy usłyszała głos Boga.
- Był to najpiękniejszy i najdelikatniejszy głos, jaki kiedykolwiek słyszałam - wspomina Lasana. - Ten głos mówił do mnie, a ja słuchałam go z otwartym sercem, które ze szczęścia, o mało, nie wyskoczyło mi z piersi. Przypomniałam sobie, że słyszałam go już parę lat wcześniej, kiedy byłam jeszcze bardzo małą dziewczynką, zrozumiałam, że od dziecka miałam w sobie głos Boga.
Dziewczynka otrzymała wtedy swoje duchowe imię Lasana, które oznacza promień najczystszej Boskiej miłości. Dowiedziała się także, że przyszła na Ziemię, aby zasadzić kwiaty Bożej miłości tam gdzie ich najbardziej potrzeba. Zadaniem Matki Lasany nie jest odpowiadać na duchowe problemy, ale napełniać wszystkie żywe istoty światłem
- Człowiek, bardzo często, zapomina o szczęściu i radości, które spotkały go w życiu. Aby temu zapobiec należy cały czas pracować ze światłem - przekonuje Matka Lasana. - Troski i zmartwienia nie powinny przesłonić nam życia. Dlatego muszę pokazać jak wielkiego szczęścia może zażyć ten, kto będzie prosił o Boskie Światło i miłość. Wystarczy, że otworzy swe serce.

W AŚRAMIE

Życie na zamku w Wilczym Polu rozpoczyna się porannym darszanem, czyli przed siódmą rano. Zaspani mieszkańcy w milczeniu zajmują miejsca w obszernej sali. Zapalone świece i zapach kadzidła wprowadzają wszystkich w uroczysty nastrój. Punktualnie o siódmej do sali wkracza młodziutka Matka Lasana ubrana w długą suknię. Przy dźwiękach delikatnej muzyki Lasana rozpoczyna swoją energetyczną pracę. Osoby wrażliwe lub mające zdolności radiestezyjne obserwują jak w dłoniach Matki Lasany pojawia się kula złocistego światła. Awatarka podchodzi do osób siedzących w pierwszym rzędzie i kładzie im dłonie na głowach. Po zakończeniu porannej ceremonii wszyscy pełni energii opuszczają salę w skupieniu i ciszy.Po śniadaniu, w herbaciarni zwanej z czeska ćajownią, zbierają się prawie wszyscy mieszkańcy zamku, aby śpiewać mantry oraz pieśni poświęcone Matce Lasanie. Chwytliwe melodie od razu wpadają w ucho.
W aśramie przeważają młodzi Czesi i Słowacy, którzy do czasów Aksamitnej Rewolucji wychowywali się w religijnej próżni i teraz gwałtownie nadrabiają stracony czas.
- Po raz pierwszy przyjechałam tu przez "przypadek" - mówi Helena, młoda Czeszka mieszkająca na obrzeżach Pragi. - Kiedy przyjaciółka pokazał mi zdjęcie Matki Lasany poczułam, że od tej młodej i pięknej dziewczyny bije nieziemskie ciepło. Nigdy w życiu nie widziałam oczu przepełnionych taką miłością. Mój mąż, który jest radiestetą i czuje energie, powiedział, że to bardzo ważna Istota. Tak się zaczęła moja przygoda z Matką Lasaną - teraz jestem tu, co miesiąc.

MATKA I CÓRKA

Drugą, co do ważności osobą w czeskim aśramie jest Matka Diesana, biologiczna rodzicielka Lasany, u której także dokonał się wielki skok energetyczny i która na stałe pozostaje aurycznie powiązana ze swoją córką. A ponieważ sama Lasana nigdy nie spotyka się przybyłymi do aśramu gośćmi, robi to za nią jej matka.
- Każdy z obecnie żyjących awatarów ma inną energię i inaczej oddziałuje na odwiedzające go osoby - tłumaczy Diesana. - Matka Lasana jest Boską posłanniczką pracującą ze światłem i bezwarunkową miłością. Kiedy, podczas darshanu, zanosimy jej swoje prośby, ona i tak ofiarowuje nam to, co jest dla nas najlepsze, oczyszcza z negatywnych energii i wypełnia światłem.
Diesana ostrzega jednak wszystkich, którzy wstępują na ścieżkę samorozwoju i zaczynają pracować ze światłem.
- Kiedy przebywamy w aśramie jesteśmy chronieni Boską miłością. Aura każdego zostaje oczyszczona, a on sam chodzi z uśmiechem na twarzy - tłumaczy Diesana. - Natomiast po powrocie do domu, możemy paść ofiarą własnych "czarnych myśli", którym może nie spodobać się nasza chęć pracy ze światłem. Nie poddawajmy się wtedy tylko medytujmy, powtarzajmy modlitwy lub prośmy o ochronę święte osoby.

W OBJĘCIACH CZYSTEJ ENERGII

Kulminacją każdego dnia jest wieczorny darshan z Matką Lasaną, kiedy to każdy może podejść do awatarki, dotknąć jej dłoni i poprosić o błogosławieństwo. Ponieważ Lasna pracuje w bardzo delikatnej materii wszystkie spotkania z nią odbywają się w absolutnej ciszy i skupieniu.
- Jestem bardzo szczęśliwa, że było mi dane tu przyjechać. W oczach Lasany zobaczyłam miłość, której nigdy w życiu nie zaznałam - mówi ze łzami w oczach Ewelina z Katowic. - Zrozumiałam jak wiele urazów było we mnie głęboko ukrytych i jaka mnie jeszcze czeka praca z moim własnym wnętrzem.
Osoby widzące energie zachwycają się odczuciami, jakie pojawiają się w czasie darshanów.
- Podczas osobistego darshanu dostałam przekaz, aby wymieść z siebie wszystkie złe energie - mówi Jolanta z Katowic. - Widziałam jak obok mnie przemykały różne kształty i widmowe postacie. Domyśliłam się, że to były negatywne emocje i "złe" myśli przybyłych na darshan osób. Wszystkie zjawy opuszczały swoich "gospodarzy" i spalały się w świetle, jakim obdarzała nas Matka Lasana.Energia miłości Matki Lasany najsilniej oddziałuje na naszą czakrę serca. Wiele kobiet przybywa do aśramu z prośbą o odmianę swojej sytuacji uczuciowej, znalezienie właściwego partnera, o zajście w ciążę oraz uwolnienie się od związków karmicznych i świetlistą przyszłość.
- Na pierwszym darshanie poczułam tak silne uderzenie ognia, że pomyślałam przez chwilę, iż zaraz ulegnę samospaleniu - wspomina Teresa z Katowic. - Dopiero po chwili zorientowałam się, że nic mi nie grozi, a samo uczucie palenia jest przyjemne. Dostałam wtedy od Matki Lasany bardzo dużo energii.

KAMYCZKI NASZYCH PRÓŚB

Na jednym z darshanów można podejść do Matki Lasany i poprosić o pobłogosławienie pamiątkowych kamieni szlachetnych, które potem należy nosić jako osobiste amulety i symbole Boskiej miłości.
- Kiedy dowiedziałam się o ceremonii poświęcenia kamyczków wraz z koleżankami wybrałyśmy się na poszukiwanie odpowiednich kawałków skały - opowiada Teresa z Katowic. - Nieopodal aśramu natknęłyśmy się na XII kapliczkę z figurą św. Antoniego,a u jego stóp iskrzące się kawałki krzemienia. Wręczając Lasanie swój kamyczek pomyślałam, że dzięki niemu na zawsze połączę się z Matką. Teraz wiem, że spełniło się jedno z moich marzeń.Matka Lasana udziela także ślubów oraz przyjmuje listy z prośbami osób biorących udział w darshanach.
- Kiedy wręczałam jej kopertę, wyraz jej oczu powiedział mi, że moje prośby zostały zrozumiane - wspomina Ewa z Tychów. - W swoim liście poprosiłam ją o miłość i światło dla mojego męża oraz dorastających dzieci, które wychowałam w tak niepopularnej obecnie uczciwości. Teraz już wiem, że dostanę to, o co poprosiłam.

Włodzimierz Adam Osiński
Artykuł zamieszczony w tygodniku "Gwiazdy Mówią " 10/2006