GDY DUSZA ODCHODZI
z doświadczeń egzorcystki i duchowej uzdrowicielki


Sielankowy obrazek przedstawiający rodzinę, która zebrała się u wezgłowia umierającego, aby bez żalu pożegnać się z odchodzącą na tamten świat najbliższą im istotą należy do rzadkości, najczęściej ostatecznemu aktowi przejścia towarzyszy strach, gniew, złość i brak przebaczenia. Obciążona takimi negatywnymi emocjami dusza czepia się ostatnich nitek ziemskiego istnienia maltretując nie tylko własne schorowane ciało, ale także dręcząc swoich najbliższych. Rodzina nie pozostaje dłużna umierającemu bombardując go potokiem emocji, nie mającym nic wspólnego z miłością. Misterium śmierci zamienia się w dramat, o którym wszyscy chcieliby jak najszybciej zapomnieć.


Dr Wiesława Chojnowska
jest uzdrowicielką, która dzięki swoim zdolnościom potrafi nie tylko przywrócić do zdrowia chory organizm, ale także nawiązać bezpośredni kontakt z duszą osoby umierającej. Swoje umiejętności rozwijała pracując jako wolontariuszka w nowojorskich hospicjach oraz służąc pomocą gronu najbliższych przyjaciół i rodzinie.
- Otrzymałam dar, dzięki któremu, patrząc komuś w oczy, mogę zobaczyć jego duszę - mówi dr Chojnowska. - Poprzez wewnętrzne obrazy, które powstają w moim sercu, widzę, co człowiek przeżył i jakie miał w życiu doświadczenia. Dostrzegam także kluczowe momenty z jego przeszłości, z którymi należy pracować. Niektóre przekazy są bardzo sugestywne, odczuwam wtedy wszystkie emocje, których doświadczyła przychodząca do mnie osoba. Bezpośrednie połączenie z drugą duszą sprawia, że nie ma różnicy pomiędzy mną, a inną istotą.
Podczas uzdrawiania Wiesława Chojnowska stara się widzieć wszystko z pozycji obiektywnego obserwatora, który nie odczuwa emocji. Tylko wtedy może poznać sytuację i zrozumieć jak dane wydarzenie wpłynęło na rozwój czyjejś duszy. Dotyczy to także przyczyn pojawienia się chorób, które są objawem cierpienia duszy.
- Kiedy otrzymuje boską zgodę na uzdrowienie choroby, to od razu widzę co ją spowodowało - tłumaczy Wiesława Chojnowska. - Wiem także, czy jest to choroba karmiczna i na jakim etapie jest jej przepracowanie. Ciało można uzdrowić tylko pod warunkiem, że karma została już "wypalona" i dalsze cierpienia nie będą służyć temu człowiekowi w jego rozwoju.

POWRÓT DO DUCHOWOŚCI
Zdaniem dr Chojnowskiej akt uzdrowienia jest za każdym razem impulsem do podjęcia przez duszę kolejnego wyzwania na drodze duchowego rozwoju. Uwolnienie od choroby może także spowodować powrót do wiary, wejście w stan pokory i powierzenie swojego losu boskiej istocie.
- Uzdrowienie nie polega na całkowitym uwolnieniu od karmy, gdyż w takim wypadku nie byłoby powodu do obecnego wcielenia - mówi dr Chojnowska. - To raczej prostowanie drogi duchowej, z której coś usuwamy, przesuwamy lub wygładzamy, tworząc korzystniejsze sytuacje dla rozwoju duszy danej osoby. Nie każde wcielenie jest tak przyjemnie jak kolorowe zdjęcia z wakacji. Nasze życie nie polega na staraniu się być idealnymi. Przeszkody sprawiają, że rozwijamy się duchowo stając się lepszymi, a kiedy nic się nie dzieje to stoimy w miejscu. Dlatego "pochopne" usunięcie jakiegoś traumatycznego wydarzenia może spowodować lawinę innych, bardzo niekorzystnych, zdarzeń. Można to porównać do wyjmowania cegieł z fundamentów wysokiego budynku. Jeden nieopatrzny ruch i cała budowla może nie tylko się przekrzywić, ale nawet runąć.

ROZTERKI DUSZY
Lęk przed śmiercią i opuszczeniem tego świata ma wiele przyczyn, a jest ich tak dużo ilu umierających. Osoby wierzące obawiają się, że trafią do Piekła lub Czyśćca, aby odpokutować za swoje uczynki. Wielu umierających jest przekonanych, że po tamtej stronie nie ma już nic i wraz z ceremonią pogrzebową zakończy się ich fizyczne i duchowe istnienie. Bardzo powszechnymi przyczynami są także silne, często negatywne, więzi energetyczne pomiędzy umierającym, a jego najbliższą rodziną.
- Kiedy pomagam ludziom odejść, mam możliwość wyjścia z ciała i zabrania kogoś w podróż po tamtym świecie - tłumaczy Wiesława Chojnowska. - Łączę się wtedy z duszą umierającego i pokazuję mu jak jest naprawdę w tamtych rejonach. Po takiej podróży wielu chorych ogarnia spokój, znają już drogę, która ich wkrótce czeka. Znikają lęki i wszelkie obawy. Ze zrozumieniem przyjmują także moje tłumaczenia, że jeśli chcą wyzbyć się jak największej ilości karmy i nie zabierać jej na kolejne wcielenia powinni wyprostować swoje sprawy rodzinne, a w szczególności dokonać aktu przebaczenia.
Zachowuję się jak mediator namawiając nie tylko chorego, ale także jego rodzinę, aby wspólnie pojednali się, przebaczyli sobie i po raz ostatni pożegnali. Byłam z siebie bardzo dumna, gdy pewną bardzo skłóconą ze sobą rodzinę udało mi się doprowadzić do duchowego wyciszenia nad łożem umierającego nestora rodu. Po takim pojednaniu dusza bardzo lekko opuszcza ten świat.

Dla Wiesławy Chojnowskiej nie ma znaczenia czy chory jest przytomny, czy też leży w całkowitej malignie, ponieważ nawiązuje ona kontakt z jego duszą na planie niefizycznym. Terapeutka obserwuje także jak osoby po doświadczeniu śmierci klinicznej diametralnie odmieniają potem swoje życie.
- Ludzie wracają z tamtej strony z nowym "kontraktem" na życie. Zazwyczaj otwierają się na duchowość, ujawniają się w nich nowe talenty lub paranormalne zdolności. Przestają także obawiać się śmierci - mówi dr Wiesława. - Znakomicie to rozumiem, ponieważ sama przeszłam podobna drogę. Dlatego podczas moich podróży astralnych nie obawiam się, że nie wrócę do swojego ciała. Jestem zawsze w wstanie wyciszenia, gotowa na ostateczne odejście.

TRUDNE DOŚWIADCZENIA
Jednym z pierwszych, a zarazem najtrudniejszym doświadczeniem dla Wendy Chojnowskiej było odejście jej własnej matki, która zapadła na chorobę Alzheimera.
- Bardzo walczyłam o życie i zdrowie mojej mamy - wspomina dr Wiesława. - Całkowicie poświęciłam się wtedy uzdrawianiu. Myślałam, że jak będę pomagać innym i dzielić się z nimi swoimi darami, to Bóg wysłucha moich modlitw i obdarzy moją mamę swoją łaską, ale tak się nie stało. Jej stan ciągle się pogarszał. Poprosiłam wtedy swoją przyjaciółkę, także bardzo silną uzdrowicielkę o pomoc. Przyjaciółka podczas terapeutycznej sesji porozumiała się z duszą mojej matki, która powiedziała, że chce już odejść na drugą stronę i prosi, aby jej nie przeszkadzać. Wtedy zrozumiałam, że tak musi być i zaprzestałam modlitw ku jej intencji. W miesiąc później moja mama zmarła.
Tamto doświadczenie nauczyło mnie, że dusze naszych bliskich mają swoje własne plany i zatrzymywanie ich na siłę nie jest dla nich dobre.
Od tamtej pory, kiedy jestem wzywana do chorego, będącego w sytuacji krytycznej, zawsze najpierw pytam się Boga, jakie są jego plany wobec umierającego. Nigdy nie występuję przeciwko boskim decyzjom; uzdrawiam lub pomagam odejść.


PRZYWIĄZANIE, PRZEBACZENIE, POŻEGNANIE
Lęk przed nieznanym i niezałatwione sprawy nie zawsze są jedynymi przyczynami przeszkadzającymi duszy w odejściu. Bardzo często stroną, która nie pozwala odejść jest rodzina i ukształtowane przez lata przywiązania, poczucie winy, wyrzuty sumienia, lub karma stworzona wobec umierającego. Dopóki chory żyje, najbliżsi mają nadzieję, że będą w stanie naprawić swoje błędy i nie pozwalają mu odejść.
- W takich wypadkach zawsze proponuje pracę z przebaczaniem - mówi Wiesława Chojnowska. - Kiedy rodzina zmieni zdanie i odrzuci swoje życzeniowe nastawienie dusza chorego odczuje to jako spokój, brak przywiązań i pogodzenie się najbliższych z zaistniałą sytuacją. Następują wtedy wydarzenia graniczące z cudem.

Całkiem nieoczekiwanie chory dzień lub dwa przed swoją śmiercią odzyskuje przytomność, lub pozornie wraca do zdrowia. Na kilka lub kilkanaście godzin powraca mu dawna pamięć, uwalnia się także od bólu i przykrych dolegliwości. Zdarza się, że chory wstaje z łóżka, kipi życiem i zachowuje się zupełnie normalnie. Zaskoczona rodzina ma wtedy okazję, aby wszystko naprawić, pożegnać się, zabliźnić stare rany, wyciszyć animozje i dawne zatargi. Takie niespodziewane ozdrowienie służy także zdobyciu ostatniego miłego wspomnienia przedstawiającego odchodzącą osobę jako sprawną i uśmiechniętą, a nie jako przykutą do szpitalnego łóżka i wymagającą intensywnej opieki. W sercach najbliższej rodziny zamiast męki i cierpienia pojawia się radość i nadzieja. Pozytywne emocje pomagają odejść umierającemu w sposób spokojny i łagodny, często w zaciszu domowym lub we śnie.


ŻYCIE BEZ WIĘZI
Większość z nas świadomie deklaruje potrzebę wolności i niezależności. Jednak w życiu codziennym, szczególnie w partnerstwie, najczęściej wybieramy wszelkiego rodzaju uzależnienia i przywiązania, które zazwyczaj stają się przyczynami chorób.
- Uzdrowiciel nigdy nie usunie objawów choroby, jeśli nie dotrze do jej prawdziwych przyczyn - tłumaczy Wiesława Chojnowska. - Usunięcie takiego korzenia, który zapuściło w nas jakieś przywiązanie jest równoznaczne ze zmianą karmy. Więzy są narzędziami manipulacji i działają w obie strony; "ja mam ciebie, ale jednocześnie ty masz mnie". Ludzkie przywiązania tworzą się przez brak przebaczenia, nienawiść, żal, gorycz, gniew lub zazdrość. Żeby usunąć z człowieka, takie budowane latami przyłącze energetyczne, należy wyrwać je z całym systemem korzeniowym. Inaczej błyskawicznie się odbuduje. Dopiero wtedy możemy liczyć na pozytywne zmiany, które pojawią się w naszym życiu.
Zdaniem dr Chojnowskiej nie musimy obawiać się, że przez przypadek usuniemy jakieś pozytywne przywiązanie, gdyż takowe nie istnieją. Uczucie prawdziwej miłości nie tworzy więzi, manipulującej przeszłością i wybiegającej w przyszłość. Generuje jedynie radość z obcowania z ukochaną osobą w "tu i teraz". Tego typu uczucia pozbawione są buchalteryjnych wyliczeń; ile ktoś jest nam winien energetycznie, finansowo lub emocjonalnie.
- Rozstanie z partnerem jest okazją do wyzwolenia się od więzów, usamodzielnienia i poznania własnej wartości - tłumaczy Wiesława Chojnowska. - Natomiast, gdy pragniemy ratować nasz związek, to nie możemy wzajemnie sobie wszystkiego wypominać. Brak wybaczenia sprawi, że energie będą jeszcze długo nam o tym przypominać, aż staniemy się naprawdę wolni.
Elżbieta M. Jóźwiak
tekst zamieszczony w magazynie "Czwarty Wymiar" nr 2/2012



Dr
WIESŁAWA CHOJNOWSKA - OLSON - uzdrowicielka. Spędziła ostatnie 19 lat swojego życia na ścieżce duchowej ucząc się i praktykując z największymi uzdrowicielami, mistykami oraz osobami o nadprzyrodzonych zdolnościach. Jej nauczycielami byli między innymi: dr Willard Fuller, dr Ron Roth, Carolyn Myss i Iyanla Vanzant. Zgłębiła najważniejsze religie świata oraz odwiedziła wiele świętych miejsc. Prowadzi seminaria i seanse uzdrawiające na terenie Stanów Zjednoczonych. Posiada szczególne powołanie do pracy z osobami wykorzystywanymi seksualnie, chorymi na raka i umierającymi.


ZAPRASZAMY NA SPOTKANIE i SEMINARIUM Z DR CHOJNOWSKĄ


INFORMACJE I ZAPISY: ARSLIBRA, arslibra@o2.pl
tel. stacjonarny: 22-768 - 00 - 68, tel. komórkowy: 501- 504 - 67