DROGA DO POKOCHANIA SIEBIE
Z Elżbietą Krzyżaniak-Smolińską, nauczycielką jogi, terapeutką i autorką książki "W cudzych butach" rozmawia Włodzimierz Adam Osiński.


- Swoją przygodę z rozwojem duchowym rozpoczęła Pani wywodząc się z rodziny, w której duchowości właściwie nie było.
- Pochodzę z rodziny, w której przemoc domowa i alkohol były na porządku dziennym. W dzieciństwie, szczególnie od strony ojca, prawie wcale nie zaznałam miłości. Jedyne co pamiętam to krzyki i bicie. Nawet na łożu śmierci ojciec miał dla mnie tylko grubiańskie słowa. Kochał jedynie moją młodszą o dziewięć lat siostrę i tylko jej okazywał czułość, co jeszcze bardziej potęgowało moją frustrację. Pierwszą osobą, która okazała mi bezinteresowne wsparcie i życzliwość była moja nauczycielka matematyki ze szkoły podstawowej. Kiedy kilka dni spędziłam w szpitalu wysłała mi kartkę pocztową z życzeniami i adnotacją, że brakuje jej w klasie mojego uśmiechu.
Jako osoba dorosła nie miałam szczęścia do partnerów. Z pierwszym powtórzyłam rodziną relację karmiczną, przyciągając do swojego życia mężczyznę zazdrosnego i niezwykle brutalnego, natomiast w drugim związku, byłam spełniona jedynie w połowie i to tylko do chwili, gdy wyszła na jaw głęboko skrywana dewiacja mojego partnera. I tak w wieku trzydziestu trzech lat byłam zmuszona swoje życia zaczynać od nowa. Wtedy też na mojej drodze pojawiła się duchowość. Zaczęłam ćwiczyć jogę, zaczytywać się w książkach Louisy Hay a pod wpływem osobowości hinduskiego mistrza Ravi Shankara zapisałam się na kurs Art of Living. Zrozumiałam wtedy, że przez połowę swojego życia nie potrafiłam prawidłowo interpretować tego, co mi się do tej pory w życiu przydarzało. A przecież przychodzimy na ten świat tylko po to żeby doświadczać, ale nie oceniać.

- Pewnie dość często zadawała sobie Pani fundamentalne pytania, które można znaleźć na okładce Pani książki: Jaki jest sens mojego istnienia? Po co jestem na tym świecie? Co to jest miłość?
- W tamtym czasie te pytania dopiero się w mojej głowie formowały. Byłam bardzo upartą osobą i żeby mnie zatrzymać potrzebne były wyjątkowo drastyczne wydarzenia. Zwyczajnie nie dostrzegałam odpowiedzi jakie pojawiały się przed moimi oczami i nie potrafiłam tego właściwie zinterpretować. Potrzebowałam prawdziwego wstrząsu, aby egzystencjalne pytania wreszcie doszły do głosu. Wcześniej jedynie rozpaczliwie poszukiwałam miłości. Teraz kiedy, jako terapeutka, pracuję z innymi osobami, odkrywam to samo tylko, że w życiach innych ludzi.
Cały czas szukamy miłości na zewnątrz i dopóki ta miłość nie pojawi się w nas samych to nikt nie będzie w stanie nam udowodnić, że nas kocha.
Dlatego przez lata szukałam odpowiedzi na pytanie, co ze mną jest nie tak? Dlaczego mój ojciec okazywał miłość mojej siostrze, a mną jedynie pomiatał. Po latach zrozumiałam, jak trudny kontrakt zawarły nasze dusze spotykające się w mojej rodzinie, jestem im za to wdzięczna, gdyż to mnie ukształtowało i dało szansę na stanie się osoba, którą obecnie jestem. Teraz już wiem i staram się przekazywać innym, że szukanie miłości jedynie w świecie zewnętrznym jest drogą do nikąd. Poszukiwanie miłości musimy rozpocząć od naszego wnętrza.

- Z Pani książki wynika, że droga do odnalezienia tej miłości była wyjątkowo długa.
- Jako dziecko nie tylko nie czułam do siebie miłości ale wręcz nienawiść. I wszystko we mnie krzyczało. Chęć udowodnienia sobie i innym, że jestem kimś wartym miłości przerodziła się w survivalowe wyczyny i kolejne przekraczanie granic wytrzymałości ludzkiego (kobiecego) ciała. To była moja dramatyczna forma udowodnienia sobie, że jestem coś warta. Jednak przygoda ze sportem dała mi podstawy do tego co robię teraz, gdyż stałam się systematyczna i odpowiedzialna w swoich działaniach. Pokonałam wtedy tyle barier wydolnościowych i psychicznych, że teraz nie ma dla mnie żadnych barier. Złapałam się, na tym, że jeżeli w moim życiu pojawiają się jakieś przeszkody to zaczynam je traktować jak rodzaj przygody, której zakończenia jeszcze nie znam. Uświadomiłam sobie, że to co otrzymujemy od życia lub staje na naszej drodze jest absolutnie niezbędne i pomocne w naszym rozwoju i wzrastaniu.


- Rozumiem, że jako osoba, która przeszła tak dramatyczne wydarzenia, a obecnie terapeutka i przewodniczka duchowa pomaga Pani innym odnaleźć w sobie te pokłady wewnętrznej miłości.

- Moje dawne sytuacje życiowe wreszcie zaprocentowały. Chociaż każdy przypadek jest inny, to jednak podczas większości terapii dochodzimy do tego samego wniosku, że podstawowym źródłem wszystkich cierpień jest brak miłości do siebie. Droga odkrywania miłości do siebie samego jest piękna w swojej prostocie i zawiera w sobie niesamowite przestrzenie. Każdy z nas, kto chociaż raz w życiu czuł się ze sobą spójny (czyli w całkowitej akceptacji swojego ciała i myśli)

i był w stanie całkowitego zawierzenia życiu, zrozumiał, że wszystko, co do nas przypływa jest dla naszego najwyższego dobra.
Obecnie sensem mojego istnienia jest niesienie pomocy i dzielenie się swoimi doświadczeniami na drodze ku przebudzeniu świadomości i pokochaniu siebie. Z krainy bólu i cierpienia przeprowadzam ludzi do krainy zgody ze sobą.


- Z pewnością nie jest to łatwe zadanie, przebudzenie świadomości do bycia kimś innym u każdego przebiega trochę inaczej?

- Wiele osób obecnie czuje niechęć do udziału w kursach czy warsztatach. Panuje przesyt ofert, a prowadzący powtarzają te same slogany. Dla mnie jest to czas, gdy ludzie powinni dzielić się sobą i swoimi doświadczeniami z innymi. Jeśli wszyscy znajdziemy się w zasięgu tego samego pola, to w chwili, gdy większość uczestników się otworzy to będzie im łatwiej poradzić sobie ze swoimi problemami. Mam wrażenie, że za pomocą swoich prostych metod i właściwie dobieranych słów potrafię dotrzeć do ludzkiego wnętrza.
Staję przed swoimi słuchaczami otwarta, pełna akceptacji i miłości. Moja szczerość sprawia, że ludzie zaczynają słuchać mnie sercem a nie umysłem. Może dlatego, że przemawiam do ich serc z poziomu własnego, po stokroć zranionego, choć nadal pełnego miłości, serca.
Ponieważ jestem nauczycielem jogi mam doskonałą świadomość ciała nie tylko swojego, ale także ciał osób, z którymi pracuję. Od razu widzę, gdzie są blokady i jeśli ktoś ma zablokowane barki to z pewnością zbyt wiele ciężarów wziął na swoje ramiona. Potrafię czytać z ciała jak z otwartej księgi, nawet z zamkniętymi oczami. Odbieram także emocje jakimi emanują poszczególne osoby. Jednak nie każdy potrafi poradzić sobie z moją otwartością, niektórzy reagują bardzo emocjonalnie okazując gniew lub niechęć. Na szczęście, te wszystkie negatywne emocje już po chwili rozpuszczają się i możemy rozpocząć pracę z ciałem i oddechem.


- Większość osób obawia się, że niektóre techniki pracy z ciałem lub oddechem mogą być ponad ich siły.

- Widocznie trafili na niewłaściwych nauczycieli. Prezentuję wyjątkowo proste techniki, które trwają nie dłużej niż chwilę i które możemy zastosować w każdej sytuacji, w której sobie z czymś nie radzimy. Uważam, że nie ma potrzeby niczego komplikować, dlatego pokazuję jedynie takie techniki, które może zrobić każdy. Przez wiele lat pracowałam z osobami cierpiącymi na stwardnienie rozsiane i na ich potrzeby musiałam zweryfikować wiele skomplikowanych metody.

Najczęściej pracuję z oddechem przedłużonym ujjayi (czyt: udżaj), którego używamy samoistnie w czasie snu. Ta technika oddychania jest niezwykle prosta i niestety niedoceniona. Nasze emocje wpływają na formę naszego oddechu: w chwilach relaksu oddech mamy długi i spokojny, natomiast kiedy jesteśmy zdenerwowani oddychamy szybko i płytko.
Tymczasem ja proponuję odwrócenie sytuacji i poprzez odpowiednio kształtowany oddech wywołuję pożądany stan umysłu. Jest wiele technik oddechowych lecz nie zawsze możemy je zastosować. Co zrobić kiedy szef na nas krzyczy, jesteśmy zdenerwowani lub przestajemy panować nad sobą, bo ktoś wyprowadził nas z równowagi. W takich sytuacjach nie ma czasu na techniki relaksacyjne lub siadanie w pozycji lotosu.
Tymczasem zawsze, nawet w najgorszej stresowej sytuacji możemy zastosować oddech ujjayi, który nie tylko wywołuje pożądany stan umysłu ale przede wszystkim pokazuje nam czym jest chwila obecna oraz jaka w niej drzemie siła.
Kolejną techniką jako polecam jest stawanie się obserwatorem, który nie ocenia żadnej ze stron konfliktu, a jedynie doświadcza tej sytuacji. Zdolność stawania się obserwatorem pozwala na rozważne dobieranie słów i adekwatne do  sytuacji, lecz pozbawione emocji, postępowanie. Tylko poprzez całkowite zdystansowanie możemy doświadczać chwili obecnej.
Moim ulubionym narzędziem jest bycie swoim najlepszym przyjacielem, który jest dobry, czuły i okazuje nam swoją bezwarunkową miłość. Często potrafimy być tacy dla swoich bliskich, ale nie umiemy zdobyć się na takie zachowanie wobec samych siebie. I tak powróciliśmy do tematu kochania samego siebie

- Wielu ludzi nie widzi w tym żadnego problemu, przecież wystarczy powiedzieć sobie; od dziś kocham siebie i sprawa załatwiona.
- Wielokrotnie spotykałam się z osobami, które twierdziły, że całkowicie akceptują i kochają siebie, tymczasem mowa ich ciała świadczyła o czymś zupełnie innym. Kiedy kochamy siebie to czujemy spełnienie w każdej sytuacji bez względu jaka ona jest, a pod takim stwierdzeniem może podpisać się naprawdę niewiele osób.
Dość łatwo sprawdzić czy kochamy siebie, wystarczy zobaczyć jak wygląda nasz cały dzień i jacy jesteśmy w stosunku do samych siebie.
Jeżeli ktoś uprawia poranny jogging to czy jest to dla niego sposób na rozpuszczenie nocnych napięć i poczucie przyjemnego zmęczenia czy też bezlitośnie katuje swoje ciało jedynie w celu zaimponowania innym zgrabną sylwetką. Nawet jeśli przygotowujemy samotny posiłek zobaczmy, że na talerzu mamy kolorowe "dzieło sztuki" czy też zjadamy coś w pośpiechu stojąc w otwartych drzwiach lodówki. Nie możemy kochać siebie tylko podczas wyjazdowych warsztatów, miłość do samych siebie musimy okazywać przez cały czas. Kiedy człowiek otwiera się na miłość do siebie staje się kanałem, przez który zaczyna otrzymywać energię i wiele potrzebnych informacji.

- Jak Pani ładuje swoje akumulatory?
- Bardzo dużo czasu spędzam z Naturą, mieszkam w maleńkiej wsi, pod Wrocławiem u podnóża góry Ślęży. Często chodzę na spacery "odwiedzając" przepływającą nieopodal rzeczkę. Kiedy patrzę na płynącą wodę nie mogę się nadziwić ile zawiera w sobie wiedzy i informacji. Obserwując Przyrodę i otaczające mnie zwierzęta dostaje dary w postaci przekazów, które nagrywam lub umieszczam na swojej stronie internetowej. Kiedy nieznajomi ludzie dziękują mi za te spontaniczne wpisy odczuwam prawdziwe połączenie ze Źródłem i cieszę się, że informacje jakie przeze mnie przepływają trafiają do serc innych ludzi. Takie momenty radują moje serce i inspirują do dalszego tworzenia.

- Dziękuję za rozmowę.
- Dziękuję bardzo.
rozmawiał Włodzimierz Adam Osiński
zdjęcia z archiwum Elżbiety Krzyżaniak-Smolińskiej.
wywiad zamieszczono w miesięczniku "Czwarty Wymiar" nr 09/2017


ELŻBIETA KRZYŻANIAK-SMOLIŃSKA
- terapeutka, nauczycielka jogi, trenerka rozwoju osobistego, przewodniczka duchowa. Autorka terapeutycznej książki "W cudzych butach" oraz bajki dla dzieci i dorosłych "Tęczowy duszek". Zwyciężczyni konkursu dla kobiet "SpełniONA 2015". Nazywana przez media Żelazną Kobietą z powodu swoich sportowych osiągnięć: zdobyła najwyższy szczyt Europy Mont Blanc, przepłynęła wpław w sztafecie z partnerem 500 km rzeką Wartą i Odrą do Morza Bałtyckiego i Wisłą 1000 km od źródła do Bałtyku.
Została wpisana do Księgi Rekordów Guinnessa za wykonanie 8000 skłonów brzucha w ciągu godziny. Finalista najcięższych zawodach survivalowych w Polsce "Selekcja" oraz "Ekstremalna Dwójka". Założycielka Centrum Szczęśliwego Człowieka. Stworzyła wiele unikatowych warsztatów dla dzieci, młodzieży i dorosłych. Prowadzi interaktywne wykłady, spotkania autorskie, warsztaty, szkolenia i terapie indywidualne.

PLAN POBYTU ELŻBIETY KRZYŻANIAK-SMOLIŃSKIEJ W WARSZAWIE:

28 IX 2017 (czwartek)

Spotkanie otwarte z Elżbietą Krzyżaniak-Smolińską oraz uzdrawiająca Medytacja Miłości.
Warszawa, ul. Grażyny 13, godz. 19:00, wstęp wolny

30 IX - 1 X 2017 (sobota-niedziela)

Przebudzenie Świadomości - warsztaty
prowadzenie: Elżbieta Krzyżaniak-Smolińska
Warszawa, ul. Grażyny 13, godz. 10:00 - 18:00
koszt uczestnictwa: 400 zł (wymagane zgłoszenia i przedpłaty)

Przedpłaty będą zwracane tylko w przypadku odwołania zajęć, a nie rezygnacji uczestnika.
W zajęciach mogą brać udział wszscy, nie wymagane jest żadne przygotowanie.

Na zajęcia należy:
- przyjść w wygodnym ubraniu,
- przynieść ze sobą, koc, karimatę lub coś innego do leżenia, poduszkę, opaskę na oczy,
- długopis i zeszyt do notowania.

- jedzenie wegetariańskie do rytuału (najlepiej zrobione samemu i nie za dużo)

29 IX (czwartek), 2 X (poniedziałek), 3 X (wtorek) 2017 Sesje Indywidualne
Warszawa, ul. Marszałkowska 62 (na zapisy)

Niektóre z korzyści po terapii:
- przebudzenie świadomości,
- uwolnienie starych wzorców, myślokształtów, zaszczepionych programów,
- motywacja do działania,
- uwolnienie odlęku,
- wyzwolenie potencjału,
- przebudzenie kreatywności, siły twórczej i życiowej,
- zharmonizowanie poziomów naszej egzystencji,
- otwarcie się na zmiany,
- otwarcie się na pro-zdrowy tryb życia.
Czas sesji indywidualnej: 60 minut.
Koszt sesji indywidualnej: 300zł

Elżbieta Krzyżaniak-Smolińska o swoich sesjach indywidualnych:
- Odkąd pamiętam ludzie zwracali się do mnie o pomoc. Teraźniejsza świadomość podpowiada mi, że to otwarcie na drugiego człowieka i życiowe doświadczenie było i jest powodem tak wielu terapeutycznych rozmów. W terapii korzystam nie tylko z bardzo bogatego doświadczenia, ale i z wysoko rozwiniętej intuicji, która wiedzie mnie wprost do indywidualnych rozwiązań. Wrażliwość i uważność podsuwają odpowiednie pytania, odpowiedzi i narzędzia.
We wspólnym polu, wspólnej przestrzeni jaką wytarzam w trakcie rozmowy każdy ludzki "problem" można łatwo rozwiązać; zdrady, uzależnienia, nałogi, utrata majątku, strata bliskiej osoby, molestowania, brak sensu życia, brak partnera, pasji, pracy; złe relacje z najbliższymi (partner, dzieci, rodzice) to najczęstsze tematy z którymi pracuję.
Każdy z potrzebujących po rozmowie otrzymuje także zestaw narzędzi do indywidualnej pracy ze sobą. 

Opinie osób uczestniczących w sesjach indywidualnych:
- Trudno ograniczyć się do kilku zdań, podobnie jak trudno poprzestać na jednej rozmowie czy spotkaniu z Elą, na szczęście nie trzeba się ograniczać. Przeszłam w życiu koszmar. Kilka lat układam już siebie na nowo, ale dopiero Ela sprawiła, że wreszcie wiem, czego nie chcę... (!!!!!) i czego pragnę. Jej energia, cudowna wręcz empatia i niezwykła mądrość życiowa Z nieopisaną lekkością klarują się priorytety...jakby ktoś nagle zdejmował przesłony Z moich oczu, blokady z serca i uwalniał to, co we mnie najlepsze! Ta empatia Eli to nie tylko tak, że Ona zrozumie i poczuje, ale wręcz wchodzi do domu mojej duszy i pokój po pokoju nasyca swoją miłością - i tylko to dotąd na mnie podziałało.
I w pełni jej zawierzam...i sobie wreszcie też! Ani jedno zdanie nie jest ani trochę przesadzone! - Emi.

- Nigdy nie myślałam, że słowa mogą mieć tak wielką moc, a spotkanie jednej osoby może całkowicie odmienić życie i spojrzenie na dotychczasowy świat. W chwilach największego zwątpienia i totalnej bezradności, gdy pragnęłam jedynie szczęścia i zastanawiałam się nad sensem życia, dane mi było poznać cudowną osobę jaką jest Elżbieta Krzyżaniak- Smolińska. Wystarczyło kilka słów abym zrozumiała jak cenne jest życie i w końcu zawalczyła o siebie. Zdecydowałam się na terapię, dzięki której jestem dziś w pełni świadomą swoich wartości i przebudzoną kobietą. Każde spotkanie było wyjątkowe, a rozmowy przynosiły ukojenie i wewnętrzny spokój. Z tygodnia na tydzień stawałam się silniejsza i zrozumiałam jakim darem jest życie. Uwolniłam się od przeszłości. Nauczyłam się żyć tu i teraz, z miłością idąc po ścieżce życia. Czuję ogromną wdzięczność za każde spotkanie, za otwartość, za bezwarunkową miłość i za każde słowo, które dodało mi siły i wiary w siebie. Dziękuję za pomoc - Alicja.

Więcej informacji: ARS LIBRA
tel: (22) 768 00 68, 605 083 118, 501 504 673

Zgłoszenia przyjmujemy na: arslibra@o2.pl