DEEKSHA - BŁOGOSŁAWIEŃSTWO JEDNOŚCI
Z JOANNĄ ZALECH - trenerką rozwoju osobistego i absolwentką Oneness University rozmawia Elżbieta Jóźwiak.


- Kiedy po raz pierwszy zetknęłaś się z Energią Jedności nazywaną także deekshą?
- Było to zimą 2007 roku w Phoenix, w USA. Dokładnie pamiętam ten dzień i pięciotysięczny tłum emanujący fantastyczną energią podczas seminarium "Randka z Przeznaczeniem" Tony Robbinsa, znanego w świecie trenera rozwoju osobistego i autora książki "Obudź w sobie Olbrzyma". Pamiętam także opowieść Robbinsa o Oneness University w Indiach i jego założycielach Ammie i Bhagavanie, którzy pragną uwolnić całą ludzkość od cierpienia i wyzwolić ją z więzów umysłu, za sprawą energii o niezwykłej mocy zwanej Energią Jedności. A potem, kiedy piękna muzyka wprowadzała nas w stan głębokiego relaksu, Tony zaprosił Deeksha Givers - ludzi przekazujących ową energię. Spod przymkniętych powiek widziałam, jak ubrani na biało Hindusi podchodzili do niektórych osób. W pewnym momencie również przede mną stanęła młoda Hinduska o pięknych oczach i głębokim spojrzeniu. Położyła dłonie na mojej głowie, a ja przez moment poczułam intensywnie płynącą energię. Potem ogarnęło mnie poczucie nieznanej dotąd słodkiej błogości, wszechogarniającej miłości i spokoju. Przeniosłam się gdzieś bardzo daleko stąd, gdzie czas i przestrzeń nie istnieją. Niechętnie wracałam z powrotem, bo było mi tam tak dobrze, jakbym po długim czasie wreszcie znalazła się w miejscu, które jest moim prawdziwym domem.


- Na swoje kolejne spotkanie z deekshą chyba nie musiałaś zbyt długo czekać?
- Zgadza się, wkrótce potem znalazłam się na dwudniowych warsztatach Jedności już w Polsce. Tym razem deeksha, którą dostaję, pomaga mi wejść w kontakt z zakopanymi głęboko bolesnymi emocjami, jakby "wypłukiwała" je na powierzchnię mojej świadomości. Dowiaduję się także o możliwości wyjazdu do Indii, na Uniwersytet Jedności. To jedna z najszybszych decyzji w moim życiu, po prostu wiem, że mam się tam znaleźć.


- Czasami takie decyzje podejmujemy w uniesieniu związanym z energią zajęć. Tymczasem pobyt w Indiach mógł przynieść Ci rozczarowanie.
- Ale tak się nie stało. Mój pierwszy pobyt w Oneness University potwierdza to, co przeczuwałam, że nie znalazłam się tam przez przypadek. Wizja Jedności o której mówią tamci ludzie, jest mi przecież bliska od momentu, kiedy weszłam na swoją ścieżkę rozwoju.

Niezwykła mądrość dotyka mojej duszy. Wiele prawd, które są tematami wykładów, znam od jakiegoś czasu, ale głównie jako wiedzę z poziomu umysłu. Teraz zaczynam czuć je całym sercem, stają się naprawdę częścią mnie. Z drugiej strony, na zajęciach runie wiele moich przekonań, które towarzyszyły mi odkąd zaczęłam interesować się duchowym rozwojem. Zmieni się diametralnie moje rozumienie tego, czym jest wewnętrzny wzrost. Zacznę od teraz uczyć się zauważać i akceptować moje ciemne strony, które wyparłam wkraczając na ścieżkę rozwoju, bo nie pasowały już do mojego nowego wizerunku "uduchowionej osoby".

- Jednym słowem dokonuje się w Tobie prawdziwa duchowa przemiana, w której uświadamiamy sobie, że składamy się nie tylko z cech pozytywnych.

- Tak właśnie to odbieram. Ten kurs staje się dla mnie niezwykłą wewnętrzna podróżą - podróżą przez śmiech i łzy, przez przeżywanie smutku i radości, cierpienia i szczęścia. To wędrówka przez wglądy dotyczące powielanych przeze mnie w życiu schematów i ich źródeł. Terapeutyczna wyprawa, w której skontaktuję się z emocjami i aspektami siebie, których wcześniej nie byłam świadoma, w której odkryję i uzdrowię rany, o których na świadomym poziomie nawet nie wiedziałam. Wiele zmian odbywa się dla mnie na poziomie czysto fizycznym. Często w nocy mam wrażenie, jakby energia zaczynała przedzierać się przez zablokowane do tej pory miejsca w moim ciele. Momentami bywa to bolesne, ale intuicyjnie wiem, że jest to dla mnie dobre, że mój organizm też przechodzi proces transformacji. Nie sposób właściwie opisać wszystkiego, czego wtedy doświadczałam, bo doznań i wglądów było mnóstwo.


- A co najbardziej utkwiło Ci w pamięci?
- Myślę, że wizyta w Świątyni Jedności, gdzie energia jest tak cudowna i błoga, że trudno oddać to słowami. Kiedy zanurzam się w niej i medytuję, czuję, że mogłabym tu zostać już na zawsze.
Ogromne wrażenie wywarły na mnie także spotkania z istotami, które inkarnowały się na Ziemi, by wspierać proces przebudzenia ludzkości. Nazywane są tutaj Cosmic Beings i poprzez medytację podtrzymują wysokie wibracje w świątyni. Jeszcze na kilka minut zanim pojawiają się w sali, gdzie mamy codziennie zajęcia, doznaję mocnego przypływu emanującej od nich głębokiej, czystej miłości. Łzy same płyną mi po twarzy. A kiedy dostaję od jednej z nich deekshę, najpierw otula mnie ciepła, miękka energia, a po chwili "kosmiczna" Hinduska zaczyna śmiać się głośno całą sobą. To zupełnie tak, jakby sama w tej chwili stała się czystą, dziecięcą radością. Jej wibracje wywołują we mnie bardzo przyjemny rezonans, jednak wtedy nawet nie przeczuwam, że posiadam tak głębokie pokłady radości. Dotykam ich już teraz, ale pełny dostęp do nich uzyskam dopiero w czasie następnego pobytu w Indiach.

- Nigdy nie miałaś wątpliwości co do obranej przez Ciebie drogi?
- Cóż, kiedy po półtora roku mojej intensywnej wewnętrznej transformacji związanej z praktycznym stosowanie nauk i ćwiczeń poznanych na Uniwersytecie, pojawia się okazja kolejnej podróży do Indii, mam wątpliwości i to nawet spore.

Czy po tym wyjeździe też czeka mnie taki ogrom pracy? Czy dam sobie z tym radę? W końcu jednak jadę. I niedługo potem już wiem, że decyzja o przyjeździe była najlepszą z możliwych. Jeszcze przed kursem, w czasie kilkudniowego pobytu nad morzem niedaleko Chennai (Południowe Indie), spotykam Rosjanki, które właśnie wracają ze szkolenia trenerskiego. Po kilku deekshach, które dostaję od nich na plaży, przy blasku księżyca i niebie pełnym gwiazd, mam bardzo realny sen. W tym śnie mój mózg zostaje przeprogramowany, a moja wewnętrzna radość zostaje "odblokowana" - taki właśnie jest jeden z komunikatów, który pojawia się na wewnętrznym ekranie mojego umysłu. Coś ważnego rzeczywiście wydarzyło się tej nocy, bo od tego czasu coraz częściej mam "ataki" cudownego, radosnego śmiechu, płynącego z głębi mojej istoty, tak intensywne i długie, jakich nie doświadczyłam nigdy wcześniej w moim życiu. A już kolejne seminaria na Uniwersytecie Jedności to dla mnie nowe odkrycia, wglądy oraz duża dawka mądrości i fantastycznej atmosfery. Na kursie trenerskim jestem wśród prawie 400 osób z 29 krajów, które codziennie razem medytują, jedzą posiłki, tańczą, śpiewają, przekazują sobie deekshę, przytulają się, przeżywają głębokie emocje doznając niezwykłych uniesień, płacząc i śmiejąc się. Przede wszystkim jednak mają jedną wspólną wizję Nowego Świata, pełnego przebudzonych, szczęśliwych i spełnionych ludzi. Będąc tam doświadczam Jedność w praktyce. To jest prawdziwe Oneness!

- A co możesz powiedzieć o założycielach Ruchu Jedności?

- Ammy niestety, nie poznaję osobiście, za to mam wyjątkową okazję uczestniczyć w oczekiwanym przez nas wszystkich spotkaniu z Bhagavanem. Nie ma w nim nic z wielkiego guru, jest raczej jak przyjaciel, który służy Ci radą i pomaga, kiedy go potrzebujesz. Widzę w nim awatara i mentora, od którego emanuje wielka miłość, akceptacja oraz głęboka mądrość. Jednocześnie postrzegam go jako normalnego człowieka; ciepłego, serdecznego, z cudownym poczuciem humoru, choć czasem stanowczego, kiedy mówi o swojej wizji przebudzenia planety i uwolnienia ludzkości od cierpienia.

"Pamiętajcie, że my nie jesteśmy tutaj po to, żeby "produkować" świętych. Jesteśmy tu po to, żeby pomagać Wam być szczęśliwymi" - to jedno z jego stwierdzeń, które bardzo do mnie przemawia.

- Jakie zadania należą do Ciebie jako absolwentki Oneness University?
-
Ponieważ, zgodnie ze słowami Bhagavana, ludzkości pozostało niewiele czasu na transformację, wszyscy skupieni wokół Oneness University otrzymują za zadanie nie tylko inicjować do przekazywania Energii Jedności, ale także przebudzać uczestników zajęć. Przebudzenie w rozumieniu Ammy i Bhagavana to stan wolności od naszych wewnętrznych konfliktów i emocjonalnego cierpienia. Możemy wtedy czuć się dobrze ze sobą i doświadczać życia w prostszy sposób. Będąc przebudzonymi nie podążamy już za mirażami, które nieustająco tworzy umysł, przeszkadzając nam zwyczajnie czuć się szczęśliwymi. Oczywiście dalej pojawiają się różne życiowe wyzwania, ale nie towarzyszy im już cierpienie emocjonalne. Stopniowo także przestajemy czuć się oddzieleni od innych ludzi, natury i całego wszechświata.

- Przyznasz, że to bardzo odpowiedzialne i zajmujące zadanie.
- Tak, to prawda, dlatego oprócz Energii Jedności, dostaliśmy kolejne narzędzie mające służyć przebudzeniu; proces nazwany mukti-deekshą. To bardzo intensywne przeprogramowanie umysłu, połączone z potężną energią. Przechodzę przez ten proces dwa razy podczas mojego kursu trenerskiego i doświadczam wtedy czegoś bardzo niezwykłego.

Przez chwilę, dopóki mój umysł nie sprowadził mnie na ziemię, byłam czystą świadomością i doskonale się tym bawiłam. Nie poczułam się jednak do końca "przebudzoną". Na szczęście moje wątpliwości rozwiewają słowa prowadzących zajęcia przewodników: "Nie musicie być w pełni przebudzeni, żeby budzić innych. Przebudzenie to stopniowy proces, w którym już i tak jesteście. Chodzi głównie o to, żeby jak najwięcej ludzi z Waszych krajów mogło doświadczyć mukti-deekshy, która przyśpieszy ich własne przebudzenie ".

- Jak możesz podsumować swoją przygodę z deekshą i zmiany, które zaszły w Twoim życiu?
- Po dwóch wyjazdach do Uniwersytetu Jedności czuję przede wszystkim ogromną wdzięczność za mnóstwo chwil, kiedy doświadczam głębokiej, czystej radości, jakiej wcześniej nie znałam. Za śmiech, który rozbrzmiewa we mnie często bez żadnego powodu. Za to, że jest we mnie tyle lekkości, jakbym zrzuciła z pleców kilka ton. Czuję także znacznie większą łagodność w stosunku do siebie samej i do innych. O wiele rzadziej przeżywam teraz emocjonalne "szarpanie" i wszystko staje się coraz prostsze, bo już nie "wkręcam się" tak jak kiedyś w dramaty tworzone przez mój własny umysł. Z każdym kolejnym krokiem jestem coraz bardziej świadoma siebie, swoich myśli, tricków umysłu. Wielką przyjemność sprawiają mi relacje z ludźmi i zwykłe, codzienne życie. Myślę, że najistotniejszym do tej pory odkryciem, jakiego dokonałam podczas tej drogi, jest to, że najważniejszym celem życia jest życie samo w sobie. Świadome bycie tu i teraz, cieszenie się chwilą, podążanie za impulsami serca i duszy prowadzą nas tam, gdzie rzeczywistość przekracza nasze najśmielsze marzenia i gdzie wreszcie możemy być tym, kim naprawdę jesteśmy.

- Dziękuję za rozmowę.
- Dziękuję.

rozmawiała Elżbieta Jóźwiak
tekst zamieszczony w magazynie "Czwarty Wymiar" nr 8/2010


ZOBACZ GALERIĘ PEŁNĄ ENERGETYCZNYCH ZDJĘĆ Z UDZIELANIA DEEKSHY PRZEZ MNICHA Z USA PAUL'A FUNFSINN'A W POLSCE <<<>>>

KALENDARIUM RUCHU ONENESS

- 7.III.1949 - w wiosce Natham leżącej w indyjskim stanie Tamil Nadu przychodzi na świat śri Bhagavan w rodzinie, która od wielu lat stara się o potomka. Już jako bardzo małe dziecko rozsiewa wokół siebie atmosferę spokoju i miłości. Doświadcza także głębokiego poczucia jedności z całym otaczającym go światem. Odczuwając wielkie ludzkie cierpienie związane z poczuciem oddzielenia, postanawia odnaleźć sposób na unicestwienie tej iluzji umysłu.
- 15.VIII.1954 - w osadzie Sangam leżącej w stanie Andhra Pradesh, w Południowych Indiach rodzi się śri Amma. Już jako mała dziewczynka staje się ulubienicą całej wioski, ponieważ obdarzała wszystkich bezwarunkową miłością i radością. Wbrew typowym indyjskim zwyczajom, odmawia poślubienia wybranego jej przez rodziców męża twierdząc, że jej przeznaczeniem jest Bóg. Daje się poznać z ascetycznego trybu

życia i wielogodzinnych, głębokich medytacji. Uważana jest za wcielenie Boskiej Matki.
- 9.VI.1976 - ślub śri Bhagavana i śri Ammy. Więź jaką małżonkowie do siebie odczuwają porównywana jest do nierozerwalnego wyrażenia tej samej boskiej świadomości. W rok po uroczystości zaślubin przychodzi na świat ich syn Krishnaji.
- 1984 - śri Bhagavan i śri Amma zakładają bezpłatną szkołę podstawową Jeevashram z internatem dla 200 uczniów, do której uczęszczają dzieci ze wszystkich kast i wyznań. Dzieci podczas zajęć zachęcane są do rozwijania swoich pasji i naturalnych predyspozycji.
- 1989 - powstaje idea deekshy polegającej na przekazywaniu Energii Jedności przez nakładanie rąk na głowę.
- 1990 - odbywa się pierwszy kurs rozwoju duchowego zorganizowany przez śri Bhagavana i śri Ammę dla rodziców ich uczniów.
- 1994 - przekształcenie szkoły w Satyaloka, pierwsze Centrum Ruchu Jedności, prowadzące szkolenia podnoszące ludzką świadomość.
- 1996 - Ruch Jedności rozprzestrzenia się poza granice Indii.
- 2000 - w Chittoor, w stanie Andhra Pradesh zostaje założony Uniwersytet Jedności wraz z trzema miasteczkami akademickimi
- 2008 - uroczyste otwarcie Świątyni Jedności, mogą ją odwiedzać i medytować w niej wszyscy ludzie, bez względu na swoja wiarę, kolor skóry czy przynależność kastową.
Obecnie na całym świecie działa około stu tysięcy Deeksha Givers, osób udzielających Błogosławieństwa Jedności, które przekazało już 300 milionom ludzi. Marzeniem śri Bhagavana i śri Ammy jest aby do 2012 roku deekshę otrzymali wszyscy ludzie na Ziemi.


JOANNA ZALECH
- trenerka NLP i rozwoju osobistego, absolwentka Oneness University i certyfikowana trenerka Oneness. Ukończyła szkolenia u najlepszych trenerów rozwoju osobistego: Anthony Robbinsa, Richarda Bandlera, Joe Vitale, Briana Tracy, Roberta Kiyosakiego, Collina Sisson, Joy Manne, Nemi Nath, Fostera Perry. Prowadzi, szkolenia motywacyjne i warsztaty rozwoju osobistego. Wydawca portalu rozwoju osobistego oraz właścicielka wydawnictwa New Mind.

kontakt z bohaterką wywiadu:
www.joannazalech.pl

ZAPRASZAMY NA SPOTKANIE i SEMINARIUM Z "ONENESS AWAKENING
"
17.IX.2010 - Wykład otwarty Joanny Zalech poświęcony Ruchowi Przebudzenia do Jedności. (wstęp wolny).
Warszawa, ul. Nowolipie 25B, godz. 19:00.
Podczas wykładu wszyscy przybyli otrzymają zbiorową deekshę.

18 - 19.IX.2010 - Seminarium ONENESS AWAKENING "Przebudzenie do Jedności".
inwestycja duchowa: 590zł
zajęcia sobota i niedziela w godzinach 10:00 - 18:00.
miejsce warsztatów: Warszawa
(dokładny adres zostanie podane przed seminarium)

20-21.IX.2010 Sesje indywidualne. (Warszawa, ul. Nowolipie 25B.)
Podczas godzinnej sesji oferujemy Ci pomoc w:
- uwolnieniu od zranienia/urazu emocjonalnego,
- rozwiązaniu problemu emocjonalnego i odzyskaniu wewnętrznego spokoju,
- uwolnieniu z ograniczających wzorców i przekonań,
- rozwiązaniu konfliktu wewnętrznego i odzyskaniu integralności,
- uzdrowieniu lęku, traumy, fobii, itp.
- rozwiązaniu konfliktu z partnerem, rodzicami, dziećmi i w innych relacjach,

Podczas sesji Joana Zalech pracuję intuicyjnie, przekazując Energię Jedności, a także stosując różne narzędzia rozwoju osobistego, najlepiej dopasowane do Ciebie i Twoich potrzeb:
- Praca z Cieniem - autorska metoda pracy z osobowościami
- NLP (Neurolingwistyczne Programowanie)
- WHH (Whole Hearted Healing)
- Lina Czasu (Time Line)
- Radykalne Wybaczanie
- The Work Katie Byron

To, co jest na dany moment najpilniejsze i najistotniejsze w Twoim rozwoju, zostaje podczas takiej sesji uzdrowione.
koszt sesji indywidualnej - 150zł (wyłącznie na zapisy)

INFORMACJE I ZAPISY: ARSLIBRA, arslibra@o2.pl
tel. stacjonarny: 22-768 - 00 - 68, tel. komórkowy: 501- 504 - 673