MOJE ŻYCIE Z CHANNELINGIEM
Z Anną Braunek terapeutką pracującą metodą channelingu terapeutycznego rozmawia Włodzimierz Adam Osiński.


- Praca z energią na zasadzie channelingowania nie jest w naszym kraju bardzo popularna, dlaczego wybrałaś właśnie taką metodę?
- Mam wrażenie, że zawsze miałam dobry kontakt z niematerialną sferą życia i od dziecka potrafiłam spontanicznie komunikować się z energiami. Urodziłam się w małej miejscowości Kcynia słynącej z drewnianej rzeźby Jezusa z XIV wieku z naturalnymi włosami. Mój ojciec był adwokatem i w naturalny sposób zaliczał się do miejskiej inteligencji. Ponieważ rodzice prowadzili dom w katolickim i tradycyjnym duchu, często chodzili do kościoła oraz przyjmowali wizyty proboszcza. Posiłki zawsze rozpoczynały się modlitwą, a gdy ja lub dwójka mojego starszego rodzeństwa, coś przeskrobaliśmy, musieliśmy pocałować ojca w rękę, przeprosić matkę i poprosić Boga o przebaczenie. Już wtedy odróżniałam się od rodzeństwa wrażliwością i empatią w odczuwaniu bólu innych osób. Zauważył to nawet odwiedzający nas proboszcz mówiąc do moich rodziców, że potrafiłam modlić się w kościele z taką żarliwością, że promieniałam jakimś wewnętrznym blaskiem.
Kiedy miałam dziewięć lat, wprowadziłam swoich rodziców w zdumienie informując ich, że dwaj nasi wujkowie właśnie zmarli. Obaj mieszkali bardzo daleko i nie mogłam nic o nich wiedzieć. Potwierdzenie moich słów przyszło dopiero w kilka dni później, kiedy rodzice odebrali telefon z Anglii informujący ich o śmierci jednego z krewnych. Tymczasem ja duchową komunikację, postrzeganie aur ludzi oraz wszystkich żyjących istot traktowałam całkowicie naturalnie zakładając, że moi rówieśnicy także to potrafią.

- Można powiedzieć, że świat duchowy komunikował się z tobą od dziecka?
- On ze mną, a ja z nim. W szkole średniej, kiedy miałam szesnaście lat, jedna z koleżanek zaproponowała mi seans hipnotyczny, zgodziłam się, a ona wprowadziła mnie w tak głęboki trans, że zaczęłam mówić nie swoim głosem. Dziewczynka nie potrafiła tego przerwać i dopiero jeden z nauczycieli przywrócił mnie do przytomności. W wiele lat później, kiedy byłam na studiach socjologicznych nie jednokrotnie urządzałam z innymi studentkami wieczory z wirującym stolikiem. Wtedy też doszłam do wniosku, że to samo mogę robić bez niczyjej pomocy i tak zainteresowałam się channelingiem. Oczywiście pierwsze próby nawiązania kontaktu ze sferą duchową nie były jakieś spektakularne. Kiedy trzydzieści lat temu zasiadałam nad czysta kartka papieru czasem musiała upłynąć nawet godzina zanim zanotowałam pierwsze słowa przekazu. Dopiero po pewnym czasie opanowałam metodę szybkiego nawiązywania kontaktu i notowania słów energii w oparciu o pismo intuicyjno-automatyczne. Obecnie nie tylko słyszę słowa, czuję emocję i widzę obrazy, zdarza mi się nawet odbierać jakaś nieziemską muzykę.

- Jakie istoty albo energie pojawiają się podczas channelingowych przekazów?
- Pierwsza energia, z jaką nawiązałam kontakt, a było to w 1991 roku, przedstawiła mi się jako Zebu. Początkowo nie dowierzałam swojemu przekazowi, ale potem w jednej starej książce znalazłam informację, że tak właśnie nazywano prastarą energię Ziemi. Pisząc przekaz nie odczułam żadnej zmiany wewnętrznej, nie straciłam także świadomości, sądzę, że balansowałam na granicy stanu alfa i theta. Po raz pierwszy stałam się otwartym kanałem, z którego popłynęła informacja i energia.
Kiedy rozwinęłam swoje umiejętności udawało mi się nawiązywać kontakt z najróżniejszymi istotami, które jak same twierdziły, pochodziły nie tylko z Ziemi lub jej zaginionych lądów takich jak Lemuria, Atlantyda czy Mu, ale także z odległych planet i gwiazd: Vegi, Syriusza oraz Plejad. Podczas odczytów indywidualnych zazwyczaj, jako pierwszy, pojawia się urodzeniowy opiekun duchowy, który w zależności od światopoglądu lub wyznawanej przez osobę religii przedstawia się imieniem ziemskim, anielskim, boskim lub kosmicznym. Energie czynią tak, ponieważ chcą być lepiej zrozumianymi i mocniej zapisać się w umyśle i sercu osoby proszącej o channeling. Nasi opiekunowie duchowi wymieniają talenty z jakimi ktoś przyszedł na świat, jak powinien je rozwijać i w jakim kierunku podążać w swoim życiu. To wszystko zapisane jest w czymś, co nazywam Wewnętrzną Księgą. Każdy z nas ma możliwość otworzyć swoją Księgę i czerpać z niej mądrość i wiedzę, jeśli tylko nie zagubi się zbytnio w życiu lub nie będzie liczył się wyłącznie z opiniami innych ludzi.

- Czy ludziom trudno jest uwierzyć w to, że świat duchowy, właśnie im, ma coś ważnego do przekazania?
- Zawsze staram się, aby każda osoba, która otrzymuje swój przekaz wręcz namacalnie dotknęła swojej energetyki i odczuła to na poziomie fizycznym. Czasami jest to tak silne jak prądu elektryczny wysokiej częstotliwości, który przepływa przez całe ciało, a czasem jedynie delikatne uczucie wyciszenia, wewnętrznego spokoju lub odczucie ciepłych dłoni. Osoby wrażliwsze tak bardzo przeżywają spotkanie z własnym wnętrzem i płynący z duszy strumień bezwarunkowej miłości, że niejednokrotnie płaczą.

- Czy podczas sesji channelingowych lepiej otworzyć się na ogólny duchowy przekaz czy przywoływać konkretne istoty?

- Channeling nie jest sposobem na zaspokojenie próżnej ciekawości ale bardzo poważnym narzędziem terapeutycznym służącym do zintensyfikowania naszego rozwoju wewnętrznego, uwalniania się od traum, uzdrawiania, a nawet kreowania otaczającej nas rzeczywistości.
Dzięki channelingowi mamy możliwość nawiązać ze swoim własnym wnętrzem kontakt na zupełnie innym, o wiele głębszym poziomie.
Gdy ktoś jest bardzo otwarty to ukazują się jego poprzednie wcielenia, ale tylko te, które wywierają na niego mocny wpływ czyli blokują, przeszkadzają, hamują i wywołują lęki, które my nazywamy nieuświadomionymi. Energia pokazuje mi wszystko, tak jakbym siedziała w kinie i widziała na ekranie daną osobę, której w poprzednich wcieleniach coś się wydarzyło. Tak poprowadzony channeling ukierunkowuje naszą pracę wewnętrzną, daje wsparcie i możliwość oczyszczenie z traumy. Często zalecenia energii dotyczą także zdrowia lub spraw bardzo prozaicznych takich jak dieta, lub optymalne zorganizowanie dnia pracy.

 


- A jak wygląda kontakt z osobami zmarłymi?
- Pierwszą duszą, z którą świadomie się skontaktowałam był mój brat. Zmarł nagle na zawał serca w wieku czterdziestu lat. Kiedy, w kilka lat po jego odejściu, przywołałam go na sesji channelingowej wcale nie był zadowolony, ponieważ moja rodzina ciągle rozpamiętywała jego niespodziewaną śmierć nie pozwalając mu odejść. Wkrótce potem moja bliska przyjaciółka Elżbieta straciła swojego męża.

Była całkowicie zamknięta na świat duchowy i uważała, że po śmierci nie ma już zupełnie nic. Dopiero po odejściu męża, który zostawił ją z dwójką nieletnich dzieci zaczęła dopuszczać możliwość istnienia nieśmiertelnych energii. Podczas sesji przywołałam jego wibrację pozwalając mu wejść w moje ciało niczym w scenie z filmu "Uwierz w ducha". Energia zmarłego sprawiła, że wstałam od stołu i poruszając się jak mężczyzna wypowiadałam słowa zmienionym tembre głosu stosując zwroty i wyrażenia charakterystyczne dla męża mojej koleżanki. Takiej formy channelingu nigdy już nie powtórzyłam i staram się nie przywoływać istot, które niedawno odeszły.

- Czym jest dla ciebie Portret Duszy?
- Kiedy ktoś jest zdecydowany, otwarty i chce pracować z własnym wnętrzem to przychodzi do niego Wewnętrzny Mistrz lub Nauczyciel, który przedstawia się swoim imieniem. Potem przed moimi oczami pojawia się symboliczny obraz, który nazywam Portretem Duszy. Jest to rodzaj mandali, aury naszego wnętrza, przedstawiającej obecny stan energetyczny. Zawiera w sobie dominujący w energetyce kolor i kształt, a także sugestie co należy robić lub jak medytować, aby oczyszczać swoje wnętrze i uwalniać się od blokad. Im więcej ciemnych barw na rysunku tym więcej mrocznych zakamarków kryje się w naszej duszy.
Medytując z Portretem Duszy mamy szansę dotknąć swojej własnej energetyki.

- Co na zakończenie naszej rozmowy chciałabyś przekazać czytelnikom Czwartego Wymiar?
- Ludzie dziwią się, że podczas przekazów energie piszą o nich takie piękne słowa. Tymczasem istoty duchowe widzą nas w odmienny sposób, dostrzegając wewnętrzne światło, które skrzy się niczym migoczący brylant. Przekazy wydobywają to wewnętrzne piękno każdego człowiek. Chociaż pragniemy zmiany to jednak nic się nie zmieni i nie wydarzy się żaden "cud" jeśli nie przestawimy naszych myśli na nowe tory. Channeling to nie książka zawierająca uniwersalne kody szczęścia, zdrowia i bogactwa, ale narzędzie do pracy indywidualnej dostosowane do naszego sposobu myślenia i częstotliwości na jakiej odbieramy wewnętrzną i zewnętrzną rzeczywistość.

- Dziękuję za rozmowę.
- Dziękuję.
rozmawiał: Włodzimierz Adam Osiński
zdjęcia: W. Osiński
Wywiad opublikowany w miesięczniku "Czwarty Wymiar" nr 8/2018


ANNA BRAUNEK - z wykształcenia socjolog. Już jako kilkuletnia dziewczynka posiadała naturalną zdolność przekazywania informacji ze świata duchowego i osób zmarłych, dzięki czemu zadziwiała swoich rodziców. Otrzymywane przez nią przekazy wielokrotnie wspomagały ją w podejmowaniu trudnych życiowych decyzji. Swojego opiekuna duchowego, anioła Sithaela, prosi o pomoc w każdej nawet najzwyklejszej dziedzinie życia. Opracowana przez nią metoda channelingu terapeutycznego jest wyjątkowo prostym narzędziem do komunikowania się ze światem duchowym dającym wiedzę, informację, energię, zdrowie, rozwój wewnętrzny i codzienną pogodę ducha. Anna Braunek prowadzi seminaria oraz sesje indywidualne. Prywatnie jest kuzynką zmarłej niedawno aktorki Małgorzaty Braunek.

15 - 16 IX 2018 - Warszawa
Kurs Channelingu Terapeutycznego
Energia, Wiedza, Kreacja
prowadzi: Anna Braunek