MROCZNY ŚWIAT H.R. GIGERA

Każda epoka ma chociaż jednego artystę, którego apokaliptyczne wizje przelane na papier, przedstawione za pomocą rzeźby albo obrazu, nie tylko przerażały i nawracały na drogę cnoty, ale też inspirowały. Cóż warte byłoby włoskie Odrodzenie bez dantejskich wizji piekła zawartych na kartach "Boskiej komedii", holenderskie malarstwo XVI wieku pozbawione tryptyku "Ogród rozkoszy ziemskich" Hieronimusa Boscha, a wiktoriańska spokojna Anglia bez mrocznych opowiadań Edgara Allana Poe i rysunków Williama Blake'a. Wiek XX przyniósł dwóch równie znakomitych artystów, których mroczna twórczość zapisała się ciemnymi frazami w świadomości masowego odbiorcy: amerykańskiego pisarza Howarda Phillips'a Lovecrafta, oraz szwajcarskiego artysty Hansa Rudolfa Gigera znanego powszechnie jako H.R. Giger lub tylko H.R.G.

Giger zaprezentował się szerokiej publiczności w 1979 roku w filmie Ridley'a Scotta'a "Obcy - ósmy pasażer Nostromo" tworząc postać ksenomorfa - zmiennokształtnego kosmity, który mógł przetrwać w każdych warunkach i stanowił poważne zagrożenie dla całego ludzkiego gatunku. Pozbawiona oczu wydłużona czaszka kosmicznego drapieżcy zaopatrzona za to w dwie ociekające śluzem szczęki wywoływała krzyki przerażenia w salach kinowych na całym świecie. Mroczna wizja szwajcarskiego surrealisty była tak odmienna od tego, czym starali się epatować miłośników horrorów filmowi designerzy lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, że hollywoodzcy producenci nie tylko uhonorowali film Oscarem za efekty specjalne, ale natychmiast

zasypali szwajcarskiego artystę kolejnymi propozycjami współpracy. Tymczasem H. R. Giger nie był już "młodym wilkiem" poszukującym nadal swojego stylu lecz czterdziestoletnim dojrzałym artystą mającym na swoim koncie poważny dorobek artystyczny.

A ZA NIM SZŁA CZERŃ
Hans Rudolf (Ruedi) Giger urodził się 5 lutego 1940 w szwajcarskiej miejscowości Chur w rodzinie miejscowego aptekarza. Już od najmłodszych lat wykazywał nietypowe upodobania i zdolności. Zawsze ubierał się na czarno, a jego ulubionym pokojem zabaw i jednocześnie warsztatem gdzie konstruował swoje pierwsze rzeźby był pozbawiony okien korytarz prowadzący do znajdującego się nad apteką obskurnego mieszkania wynajmowanego przez rodzinę Gigera przygodnym najemcom. Jako dwudziestotrzyletni młodzieniec przeprowadził się do Zurychu gdzie szlifował swój talent w Szkole Sztuki Użytkowej (School of Applied Arts) na wydziale projektowania wnętrz i wzornictwa przemysłowego. Będąc jeszcze studentem stworzył swoje pierwsze prace plastyczne w tuszu (cykl "Atomowe dzieci"), farbie olejnej oraz poliestrze. W czasie studiów H. R. Giger pogłębił też zainteresowanie Zygmuntem Freudem i przez wiele lat konsekwentnie prowadził dziennik swoich marzeń sennych. Po uzyskaniu dyplomu rozpoczął pracę w firmie projektującej meble biurowe, natomiast wieczorami tworzył cykle obrazów. Szukając nowych środków wyrazu posługiwał się przy nakładaniu tuszu metalowym sitkiem i szczoteczką do zębów, jasne partie wyskrobywał żyletką natomiast głębokie cienie kreował rapidografami. Wkrótce Hans Rudolf przeprowadził się do Rindermark, gdzie wraz z aktorem Paul Weibelem wynajęli wspólnie mieszkanie. Dzięki Weibelowi poznaje młodą aktorkę Li Tober, w której zakochuje się bez pamięci.
Swoją pierwszą autorską wystawę H. R. Giger zorganizował w 1966 roku w galerii Benno w Zurychu, po której otrzymał tak wiele zaproszeń do stworzenia kolejnych ekspozycji oraz zamówień komercyjnych, że mógł całkowicie oddać się swojej sztuce. Na poddaszu jednego z sąsiednich opuszczonych domów urządza pracownię gdzie tworzy wiele swoich najbardziej znanych dzieł rzeźbiarskich, takich jak "Birth Machine" i "Under the Earth".
W tym czasie H. R. Giger odkrył areograf, dzięki któremu wykreował swój unikatowy styl nakładania światłocieni, znakomicie pasujący do jego twórczości, określanej jako biomechaniczny.
W 1968 roku na potrzeby niszowej produkcji filmowej swoich przyjaciół Giger przygotowuje winylowy strój kosmicznego potwora przeznaczony dla odtwórcy głównej roli - psa. Ponieważ domy w Rindenmark zostają zburzone, Giger przenosi swoją pracownię na przedmieścia Zurychu, także do opuszczonego i przeznaczonego do rozbiórki budynku. Kiedy obrazy Hansa Rudolfa zaczynają się coraz lepiej sprzedawać, Bruno Bischofsberger, właściciel jednej z galerii i wydawca artysty doradza malarzowi, aby zaczął dokumentować swoją twórczość numerując dzieła i staranie je fotografując. W dwa lata później zostaje wydany pierwszy album zawierający biomechaniczne obrazy H. R. Gigera zatytułowany "Necronomicon", którego tytuł nawiązywał do mitycznej księgi zła i mocy tajemnych obsesyjnie opisywanej przez H. P. Lovecrafta w jego twórczości.

Li Tober, ukochana Gigera, z którą tworzył od dziewięciu lat bardzo głęboki związek w 1976 roku przechodzi niespodziewane załamanie nerwowe i odbiera sobie życie strzałem z pistoletu. Wstrząśnięty artysta nie mogąc zapełnić pustki po stracie ukochanej maluje coraz więcej obrazów inspirowanych urodą zmarłej kochanki. Wchodzi w luźne związki z innymi kobietami, zawiera nawet nieudane małżeństwo, które rozpada się po półtora roku. Jak na ironię, osobistej tragedii artysty towarzyszy wielki medialny i komercyjny sukces.

Szczęście rodzinne Giger odnajduje dopiero w 2006 roku żeniąc się z Carmen Marią Scheifele.

OBCY WŚRÓD NAS
Tymczasem album ""Necronomicon" zdobywa coraz większą sławę. Jeden z jego pierwszych egzemplarzy przetłumaczonych na angielski trafia w ręce reżysera Ridleya Scotta oraz producentów z wytwórni 20th Century Fox, którzy przygotowują "Obcego - ósmego pasażera Nostromo".
Wszyscy są przekonani, że H. R. Giger jest najodpowiedniejszym człowiekiem do zaprojektowania mrocznej postaci niezniszczalnego ksenomorfa.
Szwajcarski surrealista rzuca się w wir przygotowań tworząc dziesiątki obrazów i projektów rzeźbiarskich (wkrótce całą swoją pracę udokumentuje w albumie "Alien"). Większość dekoracji oraz modeli (w tym sama postać ksenomorfa) powstało w jego szwajcarskiej pracowni, a potem w częściach przetransportowano je do Anglii do londyńskiego studia Pinewood gdzie pod nadzorem H. R. Gigera dopracowano najdrobniejsze szczegóły. Pomysł przewożenia swoich modeli w kawałkach artysta zapożyczył od innego słynnego surrealisty Salvadora Dali.

Większość osób współpracujących z Gigerem było zaskoczonych przyjemną powierzchownością szwajcarskiego artysty, jego uśmiechem cherubina i delikatnością w kontaktach międzyludzkich będących w całkowitej opozycji do jego jakże mrocznej twórczości.

H. R. Giger staje się postacią publiczną w czasie promocji filmu. Wraz z ekipą twórców "Obcego" podróżuje z kraju do kraju uczestnicząc w kolejnych uroczystych premierach. Rekord pada w Las Vegas gdzie podczas jednego dnia artysta udziela 23 telewizyjnych wywiadów. W 1980 roku film Ridley'a Scotta otrzymuje Oscara za efekty specjalne.
Od tamtej pory postać obcego oraz biomechaniczny styl stają się znakiem rozpoznawczym H. R. Gigera, który otrzymuje zaproszenia do kolejnych filmowych produkcji. Z dorobku szwajcarskiego surrealisty zaczynają korzystać także horrory i filmy fantastyczne klasy B, bezlitośnie (i najczęściej za darmo) kopiując jego mroczne wizje. Sam Giger był bardzo dumny widząc jak wielki wpływ wywarła jego twórczość na kolejne filmowe produkcje lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych.

Artysta tworzy jednocześnie wiele projektów malarskich, rzeźbiarskich i filmowych. W 1986 roku album "Necronomicon" zostaje wydany po japońsku, a Giger prezentuje swoje dzieła podczas ogromnej wystawy w Muzeum Sztuki Seibu w Tokio. Zafascynowany mroczną poetyką Szwajcara japoński reżyser Akio Jitsusoji prosi artystę o stworzenie potwora Goho Dohji na potrzeby jego najnowszej produkcji.
W dziesięć lat później retrospektywna wystawa prac H. R. Gigera urządzona w Mediolanie w Palazzo Bagatti Valsecchi staje się wielkim wydarzeniem artystycznym, którą w ciągu roku obejrzało ja ponad 200 tysięcy osób ze 100 krajów.

W tym czasie osobista strona internetowa Szwajcara zarejestrowała milionową odsłonę.

W INTYMNYM ŚWIECIE CIENI

Giger nigdy nie zabiegał nadmiernie o popularność i nie pławił się w blasku reflektorów. Przez wiele lat mieszkał w tym samym domu niedaleko lotniska w Zurychu. Większość dziennikarzy, przed rozpoczęciem wywiadu, H. R. Giger osobiście oprowadzał po swoim mieszkaniu-muzeum jawiącym się niczym retrospektywna wystawa zapełniona dziwnymi i jedynymi w swoim rodzaju, ukrywającymi w sobie jakieś pociągające piękno obrazami, meblami oraz rzeźbami. Przybyli na spotkanie z artystą goście najczęściej nie mogli oderwać wzroku od unikatowych krzeseł oraz stolika do kawy wyrzeźbionych przez Corneliusa de Fries w biomechanicznym stylu. Blat stolika podtrzymywany przez sześć postaci ukrzyżowanego Chrystusa (z czego trzy umieszczono do góry nogami) symbolizował świętą i piekielną trójcę w odwiecznej walce dobra ze złem. Na ścianach królowały malarskie tryptyki zaczerpnięte z "Necronomiconu"; piękne kobiety o pozbawionych źrenic oczach połączone w nierozerwalną całość z tajemniczymi urządzeniami wyrastającymi z ich ciał niczym przerażające egzo-szkielety. Mroczny wizerunek mieszkania ożywiały jedynie dwa syjamskie kociaki Muggi i Noneli, ukochane zwierzaki Gigera, wierne modele jego wielu obrazów.

W całej twórczości H. R. Gigera mamy do czynienie z niekończącymi się wariacjami tego samego tematu przedstawiającego nieziemską, kosmiczną egzotykę w stylu zapomnianych kamiennych monolitów i urządzeń rodem z zaginionych obcych cywilizacji. Prace szwajcarskiego surrealisty przemawiają do nas, przeszkadzają nam i epatują swoją rozwijającą się w czasie (na kartach kolejnych obrazów) ewolucją. Artysta strąca cała ludzkość z piedestału unikalności i wyjątkowości swojego istnienia w niekończącym się wszechświecie czasu i przestrzeni.

Dzieła H. R. Gigera zdają się odpowiadać na jedno z najważniejszych filozoficznych pytań jakie zadają sobie filozofowie i mistycy od początku dziejów: skąd przybywamy i dokąd idziemy.
Szwajcarski artysta zakończył swoje życie tak tajemniczo i gwałtownie jak narodził się jego talent. Zmarł 12 maja 2014 roku w wyniku obrażeń doznanych po upadku ze schodów.


Włodzimierz Adam Osiński

opracowano na podstawie: www.hrgiger.com

Tekst zamieszczony w miesięczniku "Czwarty Wymiar" nr 7/2014.