MOJA DROGA DO LILY DALE

Nad jeziorem Cassadaga w południowozachodniej części stanu Nowym Jork leży Lily Dale jedyna na świecie osada, w której mogą mieszkać wyłącznie spirytyści
i osoby obdarzone zdolnością duchowego uzdrawiania. Jedną ze stałych mieszkanek tej unikatowej społeczności jest Polka, a za razem medium Gerta Lestock.


W KRĘTYCH KORYTARZACH ŻYCIA

Urodziła się w Żarach w kilka lat po zakończeniu drugiej wojny światowej. Chociaż oboje rodzice byli pochodzenia żydowskiego to religia katolicka nie była jej obca. Ojciec Gerty wróżył sąsiadom z kart, był jasnowidzem i potrafił rozmawiać z osobami zmarłymi. Już jako mała dziewczynka miała świadomość, że śmierć nie jest czymś ostatecznym, a rożne energie, które ją otaczały często odbierała jako mrowienie lub niepokój w okolicach brzucha. Wkrótce wyjechała do katolickiej szkoły w Legnicy i na wiele lat zapomniała o duchowej stronie życia. Polityczna zawierucha 1968 roku sprawiła, że z częścią rodziny zdecydowała się opuścić Polskę. W rodzinnych Żarach pozostał jedynie jej ojciec, który wkrótce zmarł. Gerta rozpoczęła dorosłe życie w swojej nowej ojczyźnie Ameryce. Zamieszkała w Cleveland, szybko nauczyła się języka angielskiego i podjęła pracę w szkole jako nauczycielka. Wkrótce wyszła także za mąż za Amerykanina wyznania luterańskiego.
- Maż zgodnie ze swoją religią nie popierał praktyk spirytystycznych, więc nie mogłam otwarcie rozwijać się w tym kierunku. Pozostawiłam rozmawianie ze zmarłymi skupiając się na duchowym uzdrawianiu. Wraz z grupą wtajemniczonych przyjaciół z Cleveland spotykaliśmy się w każdy wtorek w celu dokonywania uzdrowień na miejscu i na odległość.
Była to wielka tajemnica gdyż na początku lat siedemdziesiątych nie była to mile widziane w towarzystwie, tym bardziej, że do naszego kręgu należały bardzo szanowane i wykształcone osoby: lekarz, psycholog, przełożona pielęgniarek. Do kręgu dopuszczaliśmy tylko zaufane i sprawdzone osoby, które potrzebowały naszej pomocy. Wszystkie praktyki wykonywaliśmy całkowicie bezpłatnie. W naszym małym kręgu spotykaliśmy się prawie przez trzydzieści trzy lata. Jednocześnie cały czas udzielałam się w społeczności luterańskiej, byłam tam tak aktywna, że znajomi mawiali o mnie żartem, iż powinnam zostać pastorem. W końcu religia chrześcijańska, w różnych jej aspektach, przestała mi wystarczać, zdecydowałam się wystąpić z kościoła. Przez pewien czas czułam się jak osoba, która idzie korytarzem i zagląda do rożnych pokoi, w których można zapoznać się z jakimiś innymi wyznaniami. Był to dla mnie czas poszukiwania - wspomina Gerta Lestock.


OD KLUBU W POZNANIU DO LILY DALE

W 1990 roku Gerta wraz ze swoją przyjaciółką Sylwią Zapalską doprowadziły do powstania w Poznaniu pierwszego po II wojnie światowej Klubu Kobiet Aktywnych Zawodowo ( Business And Professional Womens Club). W czasie jednego z klubowych zjazdów poznała osobę, która opowiedziała jej o miasteczku Lily Dale, miejscu w którym króluje religia spirytystyczna, a rozmawianie z osobami zmarłymi jest na porządku dziennym. Zanim jednak Gerta trafiła do Lily Dale musiały minąć kolejne cztery lata.
- Kiedy tylko minęłam bramę miasteczka i stanęłam nad brzegiem jeziora Cassadaga wiedziałam, że nareszcie jestem w domu i moje duchowe poszukiwania właśnie się skończyły. Przyjęłam religię spirytystyczną, podjęłam naukę i w roku 2000 zostałam wyświęcona na osobę duchowną - stałam się pastorem.

Po otrzymaniu święceń wróciłam do Cleveland gdzie otworzyłam swój własny kościół Tree of Life (Drzewo Życia), w którym w obrządku spirytystycznym odprawiam nabożeństwa, dokonuję uzdrowień, przekazuję wiadomości od duchów oraz udzielam wszelkich posług kapłańskich. Wtorkowe spotkania w moim małym kręgu przyjaciół przestał być tajemnicą.
Mogliśmy wreszcie pracować otwarcie gdyż w kanonie spirytystycznym uzdrawianie oraz komunikacja z duszami osób zmarłych traktowane jest jako dary od Boga. Od tamtej chwili całkowicie przeobraziłam swoje życie: rozwiodłam się i przeprowadziłam na stałe do Lily Dale. Zamieszkałam w wiktoriańskim domu z końca dziewiętnastego wieku, który w czasie sezonu staje się także moim gabinetem, w którym rozmawiam z duszami - opowiada Gerta Lestock.

I KTO TO MÓWI

Wraz ze święceniami kapłańskimi i doskonaleniem się w uzdrawianiu duchowym Gerta powróciła do kontaktów z duszami osób zmarłych. Będąc w medytacji poprosiła Boga, aby otworzył jej usta i ku swojemu zaskoczeniu zorientowała się, że od tamtej pory otrzymała dar bardzo szybkiego i klarownego przekazywania wiadomości z duchowego świata. Jednocześnie stałą się bardziej świadoma tego co dzieje się z nią w czasie transu. Swoje zdolności rozwijała pod okiem innych mediów zamieszkujących w Lily Dale.
- Aby zostać przyjętym do grona mediów i otrzymać dyplom należy wykazać się nie lada umiejętnościami. Nauka i weryfikacja przekazów jest bardzo istotna aby ponad wszelką wątpliwość zostać uznanym za wiarygodne medium, które może dawać świadectwo kontynuacji życia po tamtej stronie. Nie ma znaczenia czy jest to sesja indywidualna odbywająca się w cztery oczy czy pokaz publiczny, podczas którego medium przekazuje bardzo krótkie informacje dla przybyłych na spotkanie osób. Media mieszkające w Lily Dale w czasie pracy nie posiłkują się żadnymi kartami, kamieniami czy kryształami, nie tylko tego nie robimy, ale nawet jest to nam zabronione. Do dyspozycji mamy tylko własne zdolności nawiązywania kontaktu z drugą stroną. Bycie medium to wielkie wyróżnienie, ale też ogromna odpowiedzialność. Ja swój dyplom otrzymałam osiem lat temu - tłumaczy Gerta Lestock.

W Lily Dale pokazy publiczne w sezonie letnim odbywają się nawet trzy razy dziennie. Osoba będąca medium i występująca przed publicznością staje na dość wysokim pniu ściętego drzewa (nazywanym Pniem Inspiracji) i po otwierającej modlitwie oraz powitaniu przybyłych rozpoczyna przekazywanie informacji ze świata duchów wskazując konkretne osoby, których dotyczą przekazy. To święte miejsce o niebywałej energii, gdzie dusze zmarłych pojawiają się bardzo często.
Tradycja publicznych pokazów kontynuowana jest od 135 lat czyli od czasu założenia osady. Gerta bardzo często prowadzi takie spotkania i zgodnie z jej słowami informacje jakie wtedy otrzymuje są szybkie bardzo dokładne. Nie ma także problemu z odnalezieniem właściwych adresatów wiadomości, ponieważ kiedy w jej głowie pojawiają się jakieś przekazy jednocześnie nad głowami publiczności zapalają się małe światełka wskazujące konkretne osoby.


WIDZĘ, SŁYSZĘ, CZUJĘ
Gerta Lestock jest naturalnym medium, o zdolności widzenia, słyszenia i odczuwania. Spotkanie z nią jest jednocześnie seansem uzdrawiającym, ponieważ pojawiająca się energia zawiera w sobie nie tylko informacje, ale także ma aspekt terapeutyczny i leczniczy. Znikają wtedy stresy, emocje oraz różne, nawet dość poważne, problemy zdrowotne. Informacje jakie przekazuje, będąc w transie, czasem są tak konkretne i szczegółowe, że budzą nieraz niedowierzanie jej klientów.
- Aby właściwie pracować z duszami osób zmarłych należy nauczyć się posługiwać ich językiem, który jest całkowicie odmienny od ludzkiego. Duchy przekazują mi informacje w postaci obrazów, fragmentów z życia, różnych emocji lub odczuć, a ja musze to przełożyć na język zrozumiały dla osoby siedzącej przede mną w czasie sesji. Całe życie uwielbiałam jeździć konno i kiedy doskonaliłam swoje umiejętności kontaktowania się z zaświatami, duchy nauczyciele w oparciu o moją znajomość końskiej jazdy opracowały zrozumiały dla mnie język.

Zawsze tłumaczę, że to ja pracuję dla duchów, a nie one dla mnie, dlatego nigdy nie mogę obiecać, że po tamtej stronie pojawi się osoba, z którą ktoś żywy chce właśnie rozmawiać. Kiedy pragniemy skontaktować się z zaświatami to świadomie lub podświadomie wysyłamy w eter informację, że jesteśmy gotowi na spotkanie z konkretną duszą. Druga strona odbiera tą informację i na seansie pojawiają się wyłącznie takie duchy, które mają dla nas najwłaściwsze i najbardziej przydatne w danym momencie naszego życia informacje - tłumaczy Gerta Lestock.

Pani Gerta nigdy nie wie, kto pojawi się z tamtej strony, gdyż nie zawsze są to zmarli członkowie najbliższej rodziny tacy jak dziadkowie, rodzice, partnerzy życiowi czy dzieci. Pokaźną grupę stanowią także zmarli małżonkowie oraz osoby, które zginęły w wypadkach lub odeszły w chorobie. Przychodzą zawsze z wiadomością, że ich życie jest po duchowej stronie kontynuowane, a one nie odczuwają żadnego bólu ani dyskomfortu. Przekazy mogą pochodzić również od zmarłych sąsiadów z dzieciństwa, kolegów ze szkolnej ławy, nauczycieli ze szkoły podstawowej, a nawet zwierząt takich jak psy, koty, konie lub trzymane w domu króliki. Bez względu na to kto pojawi się na seansie zawsze ma do przekazania jaką ważną informację, nierozwiązaną sprawę lub inną wiadomość mogącą odmienić losy osób żyjących.
- Nie chciałaby wyjść na osobę, która się chwali, ale większość osób, które mnie odwiedził, wychodziły bardzo zadowolone twierdząc, że nie musiały zadawać żadnych pytań gdyż podczas półgodzinnego spotkania otrzymały o wiele więcej informacji niż spodziewały się dostać. Ogólnie media pracują w dwóch stylach: angielskim, kiedy to przekazują pojawiające się informacje w postaci strumienia świadomości oraz dowodowym, gdzie osoba proszona jest o zweryfikowanie wiadomości.
Na szczęście, nie mam żadnych wątpliwości co do prawdziwości przekazów jakie otrzymuję. Istnieje tylko jeden Bóg a my wszyscy jesteśmy jego ukochanymi dziećmi bez żadnych wyjątków - mówi Gerta Lestock.
Gerta tak jak inne dyplomowane media całkowicie kontroluje swoje zdolności i kiedy nie jest w transie może zupełnie normalnie funkcjonować w społeczeństwie. Spontanicznie pojawiające się wizje ani żadne inne istoty nie przeszkadzają jej w życiu.

OSTATNI PATROL
W roku 2011 amerykański kanał HBO zrealizował film dokumentalny o Lily Dale zatytułowany No One Dies i Lily Dale (Nikt nie umiera w Lily Dale), w którym wzięła udział także Gerta. W jednej ze scen przedstawiono sesję terapeutyczną w wykonaniu polskiego medium. Gerta rozmawiała z młodą dziewczyną, której mąż służył w jednostce wojskowej stacjonującej na Hawajach, jego helikopter spadł do morza, a cała załoga zginęła.
- Usiadła przed mną młoda kobieta, o której nic nie wiedziałam. Kiedy weszłam w trans zobaczyłam katastrofę śmigłowca niczym na wojennym filmie. Przekazałam swoją wizję dziewczynie choć nie miałam pojęcia jakie może mieć to dla niej znaczenie, ale jednak miało. Kobieta wyjaśniła mi, że w chwili katastrofy była w ciąży i jej mąż nigdy nie zobaczył już swojego dziecka, które przyszło na świat w kilka miesięcy później. Dusza jej męża poprosiła mnie (nigdy tego nie robię) abym objęła i przytuliła jego młodą żonę. Spełniłam niecodzienną prośbę żołnierza choć zazwyczaj swoich klientów nie trzymam nawet za rękę. Duch powiedział, że cały czas towarzyszy i opiekuje się swoją żyjącą rodziną oraz podał żonie wiele szczegółowych informacji o tym, co powinna zrobić w najbliższym czasie. Była to bardzo wyjątkowa i emocjonalna sesja. Właśnie w takich chwilach mam świadomość, że wykonuję bardzo trudną, a zarazem ważną i odpowiedzialną pracę - podsumowuje Gerta Lestock.

Opowieści wysłuchała Elżbieta Jóźwiak
Fotografie z archiwum Gerty Lestock.
artykuł zamieszczony w "Czwartym Wymiarze" 9/2015


LILY DALE
(Lily Dale Assembly)
Założony w 1879 roku największy i najstarszy na święcie ośrodek spirytualizmu religijnego. Powstał staraniem rodziny Alden, która na terenie swojej posiadłości nad jeziorem Cassadaga w stanie Nowy Jork jeszcze w XIX-tym wieku zaczęła organizować spotkania i zloty spirytualistów. Ośrodek zmieniał parokrotnie nazwę, aby w 1906 roku przyjąć miano od zwyczajowej nazwy jeziora nad którym jest położony.
Na terenie posiadłości znajdują się między innymi Świątynia Uzdrowień, Pień Inspiracji
wokół którego odbywają się spotkania z publicznością oraz Muzeum Spirytyzmu gdzie przechowywane są pamiątki po siostrach Fox, pionierkach amerykańskiego ruchu spirytystycznego.
Lily Dale liczy 275 stałych mieszkańców, każdego roku przybywa tu około dwadzieścia dwa tysiące osób biorących udział w seminariach, warsztatach, sesjach indywidualnych i publicznych pokazach spirytystycznych.
W ostatnich latach ze swoimi wykładami zawitali tu: Lisa Williams - medium parapsychiczne, Dee Wallace - aktorka znana z filmów o zjawiskach paranormalnych i entuzjastka spirytyzmu, James Van Praagh - medium i producent serialu "Zaklinacz dusz", a nawet sam Deepak Chopra - lekarz, pisarz i filozof, wielki popularyzator życia w duchowości.

Zapraszamy na spotkanie z Gertą Lestock - październik 2015